sobota, 8 grudnia 2018

Targ targowi nierówny



Krótka wzmianka, że dzisiaj jest Dzień Kupca, uruchomiła mi lawinę wspomnień „na temat”.

Historycznie rzecz biorąc, Dzień Kupca lub Dzień Kupiectwa Polskiego obchodzony jest od 1937 roku, kiedy to święto zostało ustanowione podczas pielgrzymki kupców na Jasną Górę. Postanowiono, że święto to będzie obchodzone w dniu, w którym przypada  wspomnienie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, patronki kupców krakowskich od XVIII wieku, nazywanej Matką Boską Kupiecką.
Po wielu latach przerwy, do świętowania tego dnia wrócono w 1989 roku.  
Mnie tytuł dzisiejszego święta przypomniał wszystkie (no, może wszystkie!) targi, które spotkałam na moich podróżniczych szlakach. Targi żywności i targi sztuki, targi na wolnym powietrzu, targi w specjalnie budowanych „galeriach” i targi w zaadaptowanych historycznych budowlach. Targi nocne i te, działające cały dzień. Targi na lądzie i targi na wodzie… 

 













Żeby nie było wątpliwości – nie lubię zakupów i nie cierpię wszelkich „shopinngów”.
Mam jednak świadomość, że kupiectwo to  nieodłączna sfera życia, że handel istniał od najdawniejszych czasów, że przejście się miedzy stoiskami egzotycznych dla nas targów, to dobra lekcja szeroko rozumianej kultury kraju, w którym się właśnie przebywa.  
Dlatego lubię zaglądnąć na targ w tym czy innym mieście, szczególnie ten z rękodziełem czy sztuką, lubię popatrzeć na artystów, którzy często czekając na klienta tworzą.Lubie popatrzeć jak widzą swój kraj ci, którzy tutaj mieszkają.

Nie lubię, gdy, wychodząc z jakiegoś obiektu, który zwiedzałam, jestem zmuszana do przejścia szpalerem straganów bo innego wyjścia nie ma.
Nie lubię, gdy miejsca historyczne zamieniane są w bazar i towary eksponowane są na zabytkach.
Nie lubię być nagabywana w ruinach tej czy innej świątyni przez krążących po nich sprzedawców. Szczególnie jak wciąga się w ten proceder dzieci.
I nie lubię, kiedy autor przewodnika, zaczyna opis największych atrakcji miasta od nazwy targu w tym mieście.

 













Lubię jednak uczestniczyć w świętach targów na które zdarzało mi się trafiać – w tym roku w Cuzco (Peru), kilka lat temu w Oaxaca (Meksyk).


Album zdjęć z różnych targów, które poznałam: https://photos.app.goo.gl/Bp8KGWjo8wZpoSGC9

„Kasa fiskalna” targu na wodzie w Tajlandii.
Zapłata dokonywana jest przy pomocy wiaderka na długim drążku.

 
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz