piątek, 23 stycznia 2026

Elsamere. Dla upamietnienia najsławniejszej lwicy - Elzy. Naivasha, Kenia

Elsamere, a ściślej mówiąc "Centrum Ochrony Przyrody Elsamere", to nazwa kompleksu hotelowo-naukowo-muzealnego nad brzegiem jeziora Naivasha w Kenii.

Jezioro Naivasha to bezodpływowe jezioro w południowo-zachodniej Kenii w Wielkim Rowie Afrykańskim położone na wysokości 1884 m n.p.m. Kiedyś ujściem jeziora był obecny wąwóz Njorowa, teraz położony dużo wyżej od poziomu jeziora i stanowiący wejście do Parku Narodowego Hell's Gate.


Nazwa centrum pochodzi od imienia lwicy, głównej bohaterki powieści (i filmu) "Elza z afrykańskiego buszu", której autorka, Joy Adamson, mieszkała w jednym z budynków kompleksu.

Friederike Victoria „Joy” Adamson (1910–1980; z domu Greipel), przyrodniczka, artystka i pisarka, urodziła się w Troppau w Austro-Węgrzech (obecnie Opawa, Czechy). Studiowała muzykę, rzeźbę i medycynę w Wiedniu. Trzykrotnie wyszła za mąż. Trzecim mężem był, od 1944 roku, Georg Adamson (1906-1989), strażnik przyrody.

Historia Elzy (która nie jest tematem tego wpisu, zatem tutaj tylko jej zarys) zaczęła się w 1956 roku, kiedy George Adamson, mąż Joy, pełniąc funkcję strażnika łowieckiego w Północnym Okręgu Granicznym w Kenii, zastrzelił lwicę, która zaatakowała jego i innego strażnika. Kiedy zorientowali się, że lwica jest akurat matką, odnaleźli w szczelinie skały trzy młode. Znalazły się one pod opieką Joy i Georga. Dwa lwiątka trafiły do ogrodów zoologicznych w Niemczech, Elsa została wypuszczona na wolność w Parku Narodowym Meru, w środkowej Kenii. Zmarła pięć lat później, w 1961 roku, na babeszjozę, chorobę odkleszczową. 


Właśnie na początku lat 60. Joy i Georg Adamsonowie poszukiwali miejsca gdzie mogliby zamieszkać. Wybór padł na wzniesiony w czasach kolonialnych dom nad brzegiem jeziora Naivasha, o którym tak napisała sama Joy:  "Przez lata szukałam domu, w którym moglibyśmy zamieszkać z George'em. W końcu znalazłam miejsce, które zdawało się spełniać wszystko, czego pragnęliśmy. Nie sposób wyobrazić sobie bardziej atrakcyjnego miejsca na dom… Postanowiliśmy nazwać nasz dom… Elsamere”. 


Jadalnia tego pokolonialnego domu to obecnie sala restauracji, w której nadal znajdują się meble należące do Adamsonów. Drugi pokój to muzeum z pamiątkami oraz przedmiotami osbistymi Joy (np. różne dokumenty, nqgrody i odznaczenia, maszyna do pisania, maszyna do szycia, krzesełko na którym siadała malując, skrzynie ze sprzętem fotograficznym) oraz kolekcja wydań książek o Elzie w różnych językach. Są też obrazy "na temat" różnych artystów oraz oryginały i kopie prac Joy. 




Należy w tym miejscu wspomnieć, że Joy Adamson, niezależnie od jej zaangażowania w ochronę przyrody była artystką. W ciągu swojego życia stworzyła ponad 500 obrazów i rysunków. Jej prace obejmowały portrety rdzennej ludności zlecone przez rząd Kenii, a także ilustracje botaniczne do co najmniej siedmiu książek o florze Afryki Wschodniej. Malowała również zwierzęta, między innymi studia Elsy i geparda Pippy.

Kilka dni temu wiele z jej obrazów i szkiców (lub ich kopie) oglądałam na poświęconej Joy Adamson wystawie w Muzeum Narodowym w Nairobi. 


Po śmierci Elzy drogi Joy i Georga rozeszły się - ich zainteresowania poszły w różnych kierunkach. Po sukcesie książki i filmu "Born free" ("Urodzona na wolności") - oryginalny tytuł znanej nam "Elzy z afrykańskiego buszu" - Joy Adamson stała się osobą publiczną. Podróżowała po świecie propagując ochronę przyrody, wygłaszając przemówienia o niebezpieczeństwach, z jakimi borykają się dzikie zwierzęta w Afryce.


Zainteresowała się gepardami oraz  leopardami i opiekowała się młodymi sierotami tych gatunków. George pracował nadal z lwami. W 1970 roku przeniósł się do Rezerwatu Narodowego Kora w północnej Kenii, aby pracować nad rehabilitacją uwięzionych lub osieroconych lwów w celu ich przywrócenia naturze, aby ofiarować im wolność. Był to właściwie poczatek ich separacji, jakolwiek pozostali w dobrych stosunkach i nadal spędzali razem święta Bożego Narodzenia.



Joy Adamson mieszkała nad brzegiem jeziora Naivasha do swojej śmierci w 1980 roku. Będąc w styczniu tego roku w Rezerwacie Narodowym Shaba została zamordowana przez zwolnionego wcześniej pracownika. 

Ciało Joy Adamson zostało skremowane a jej prochy pochowano w miejscu gdzie wcześniej pochowano Elzę, w Parku Narodowym Kora.

George Adamson zginął zastrzelony przez somalijskich bandytów w 1989 roku wraz ze swoim współpracownikiem i turystą, w Parku Narodowym Kora. Został pochowany na terenie tego parku.


Cała posiadłość to olbrzymi teren, na którym oprócz domu Adamsonów znajdują się domki  stanowiące część hotelową (można też wynająć, jako pokoj hotelowy, pokój Joy w głównym domu, nie jest on jednak udostępniony do zwiedzania). Jeden z domków do wynajęcia został nazwany "domkiem Georga", inne otrzymały nazwy wychowanków lub ulubienców Joy (np. geparda o imieniu Pippa, lamparta Penny, góralki Pati). Jest też sala konferencyjno-edukacyjna będącą odrębnym budynkiem oraz kilka budynków roboczych Centrum Ochrony Przyrody.



Wszystko to nad brzegiem jeziora, w otoczeniu bardziej lub mniej  uporządkowanej roślinności - im dalej od zabudowań,  tym bardziej dzikiej. Nie pozbawionej wszakże wydeptanych ścieżek, którymi można bez ograniczeń spacerować. 



W ramach biletu wstępu można jeszcze obejrzeć film (45 min) obejmujacy duże fragmenty wywiadów z Joy i Georgem przeprowadzonych za ich życia. Można też obejrzeć film "Born free". A na koniec zostać poczęstowanym herbatą - podobno najlepszą herbatą w Kenii. Nie mogę tego ocenić bo wybrałam kawę.


Siedzę sobie zatem przed domem Joy z kubkiem kawy, z widokiem na jezioro, czytając dotyczące tego miejsca i jej mieszkańców fragmenty gazet z okresu, w którym żyli a także artykuły dotyczace ich śmierci. 


A dokoła mnie biegają małpy, chyba to szympansy, chociaż minęła mi też kapucynka, skubią trawę guźce, koło stolików krążą ptaki czekając na okruchy "z pańskiego stołu"...






czwartek, 8 stycznia 2026

Śladami Marco Polo. Pekin, Chengdu – Chiny

 

702 lata temu, 8 stycznia 1324 roku zmarł Marco Polo (ur. 1254), jeden z pierwszych mieszkańców Zachodu, który dotarł do Państwa Środka, jeden z najbardziej znanych podróżników na świecie. Jego podróż trwała 24 lata. W 1271 roku, mając 17 lat, Marco Polo, wraz z ojcem i wujem wyruszył z Wenecji do Azji, ścieżkami Jedwabnego Szlaku – i nie tylko. Do Wenecji wrócili w 1295 roku. 

Trzy lata po powrocie Marco Polo trafił do więzienia (w czasie wojny wenecko-genueńskiej). Wraz z nim przebywał w celi niejaki Rustichello (Rustycjan) z Pizy, który w książce zatytułowanej Opisanie świata spisał opowieści  Marco Polo o jego podróży, prawdopodobnie korzystając też z jego notatek.

 


I chociaż ciągle trwają dyskusje i naukowe spory na temat tego co Marco Polo rzeczywiście widział, a co mogło być doświadczeniem kogoś innego opowiedzianym przez niego, nie ulega wątpliwości, że Marco Polo inspirował i nadal inspiruje podróżników całym świecie. Nie tylko podróżników, chociaż nie można nie wspomnieć, że Opisanie świata miał przy sobie Krzysztof Kolumb w czasie swoich podróży, na marginesach tekstu w jego egzemplarzu zachowały się jego notatki.
Opisy dalekich krain zawarte w Opisaniu świata wykorzystywali geografowie i kartografowie. 

Wykaz książek, filmów, seriali i gier zrealizowanych na historii życia Marco Polo jest całkiem spory, co najlepiej świadczy, że nawet w XX i XXI wieku jego podróże mogą inspirować twórców. Nie tylko twórców, ale i zwykłych śmiertelników też.

Mnie też zainspirował.

Już kiedy przygotowywałam się do podróży do Chin w 2016 roku, zwróciłam uwagę, że na peryferiach Pekinu (ok. 15 kilometrów od centrum) znajduje się most Marco Polo. Wtedy nie dojechałam – daleko, dojazd autobusami, z przesiadkami… Gdzie jest przystanek? Gdzie trzeba się przesiąść… Odpuściłam.

Dziewięć lat minęło – „w międzyczasie” Chińczycy wybudowali mi linię metra, która można podjechać do samego mostu. W czasie tej ostatniej podróży (2025) nie miałam wymówek.

Most Marco Polo to most na rzece Yongding (dopływ rzeki Hai) wybudowany w latach 1189–1192 zawdzięczający swoją nazwę właśnie sławnemu podróżników, który go szczegółowo opisał. Co prawda pomylił się w liczbie przęseł, ale… 

„Ponad tą rzeką jest bardzo piękny most kamienny; 
i w całym świecie nie masz równie pięknego ani podobnego.” 
 [Opisanie świata, Marco Polo; Wikipedia]


Zanim Most Marco Polo stał się „Mostem Marco Polo” nosił nazwę „Lugou” i taką nazwą jest również często określany, pod taką nazwą figuruje w wielu źródłach historycznych.

Po zniszczeniach spowodowanych powodzią most został odbudowany za panowania cesarza Kangxi z dynastii Qing w 1698 roku.

Most był również miejscem incydentu, który zapoczątkował drugą wojnę chińsko-japońską (1937–1945).

Incydent na moście Marco Polo – starcie zbrojne pomiędzy chińską Narodową Armią Rewolucyjną a Cesarską Armią Japońską stoczone w dniach 7–9 lipca 1937 roku.

Bitwę tę powszechnie uważa się za początek wojny chińsko-japońskiej (1937–1945), a niekiedy również za faktyczny początek II wojny światowej, która tym samym miałaby trwać od 7 lipca 1937 do 2 września 1945 roku. [Wikipedia]


Na wschodnim krańcu mostu znajduje się XVII-wieczna Twierdza Wanping. Żeby dojść do mostu, trzeba przejść przez teren twierdzy. Nie wiem ile z wewnętrznej zabudowy pochodzi rzeczywiście sprzed kilku wieków. Najważniejszym miejscem w kompleksie  jest budynek Muzeum Wojny Oporu Ludu Chińskiego przeciwko Japońskiej Agresji – pokłosie wspomnianego incydentu.

Naprzeciwko muzeum pomnik upamiętniający incydent 7 lipca. Już poza murami twierdzy znajduje się park rzeźb nawiązujący również do  incydentu i całej wojny chińsko-japońskiej.

 


Po przejęciu władzy w Chinach przez komunistów w 1949 roku most został pokryty asfaltem i był włączony w normalną sieć dróg i mostów.  Aby odciążyć ruch na moście, w 1971 roku ukończono budowę Nowego Mostu Marco Polo położonego około 1 km na południe. W latach osiemdziesiątych ze względu na kulturowe i historyczne znaczenie starego mostu, stał się on zabytkiem. Ruch kołowy został przeniesiony na wybudowany kolejny most (1985). Rok później, w 1986 roku asfalt został usunięty. Fragmenty kamiennej nawierzchni z XII wieku zostały wkomponowane w obecną strukturę mostu.  


Most Marco Polo ma 266,5 metra długości, 9,3 metra szerokości i 11 przęseł. Prawdziwą jego ozdobą są kamienne lwy wieńczące 286 słupków balustrady. „Najbardziej intrygującą cechą tych bestii jest fakt, że na głowie, grzbiecie, pod brzuchem lub na łapach każdego z dużych lwów ukrywa się więcej lwów.” Kilkakrotnie przeprowadzano „inwentaryzacje” mające  na celu ustalenie całkowitej liczby kamiennych zwierząt, ale wyniki okazały się niejednoznaczne, wahając się od 482 do 501. Z zapisów historycznych wynika, że pierwotnie było ich łącznie 627.


Większość rzeźb pochodzi z czasów dynastii Ming (1368–1644) i Qing (1644–1911), niektóre z wcześniejszej dynastii Yuan (1271–1368), a nieliczne lwy pochodzą jeszcze z czasów dynastii Jin (1115–1234).


Obydwa wejścia na most zdobią kolumny huabiao (tradycyjny element chińskiej architektury w formie dekoracyjnej kolumny) o wysokości 4,65 m, a także para kamiennych stel ustawionych na żółwiach, na pamiątkę renowacji mostu w 1698 roku.


Niestety, nie było mi dane oglądnąć mostu w całej okazałości, z zewnątrz. Park, z którego być może był dobry widok na most, był zamknięty. Nie wiem czy na stałe, czy to jego opiekunowie pospieszyli się z zamknięciem, jako, że zbliżała się już godzina 18:00, godzina zamknięcia mostu dla zwiedzających.  


W części parku, tej obok wejścia na most, umieszczono wiele rzeźb nawiązujących do samej budowy, a tuż za bramą wejściową zorganizowano niewielkie muzeum dotyczące historii mostu.  

O innym moście, który widział Marco Polo, we wpisie:

Most w Chengdu, Syczuan