wtorek, 7 lipca 2026

„Biblijne przesłanie Marca Chagalla”. Nicea, Francja

Południe Francji to prawdziwa galeria sztuki. Nie zliczę na ile śladów znanych i sławnych malarzy czy rzeźbiarzy trafiłam podczas kwietniowo-majowej podroży po Prowansji. Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziłam było Narodowe Muzeum Marca Chagalla w Nicei.

Marc Chagall, rosyjski i francuski artysta pochodzenie żydowskiego) urodził się 7 lipca 1887 w Łoźnie (wtedy na terenie Imperium Rosyjskiego, obecnie Białoruś; w niektórych źródłach podawana jest data urodzin według kalendarza juliańskiego – 24 lub 25 czerwca) jako Moisze Zacharowicz Szagal. Mieszkał okresowo w Witebsku, Sankt Petersburgu, Paryżu, Berlinie, Moskwie, Stanach Zjednoczonych. W 1948 roku powrócił na stałe z USA do Francji. Początkowo mieszkał w okolicy Paryża, w latach 1949–1966 w Vence, później przeprowadził się do Saint-Paul-de-Vence, nieco bliżej Nicei (ok. 20 kilometrów na północny zachód od Nicei) gdzie mieszkał i tworzył aż do swojej śmierci w 1985 roku. Posiadał obywatelstwo rosyjskie i francuskie. Po przejeździe do Paryża w 1910 roku zmienił nazwisko na Marc Chagall.

Nie jest celem tego wpisu analiza twórczości Marca Chagalla – poświęcono jej niejedno dzieło naukowe. Tutaj tylko krótka charakterystyka, w ślad za AI: „Marc Chagall był wybitnym przedstawicielem awangardy XX wieku, który wymykał się sztywnym klasyfikacjom. Uprawiał malarstwo, grafikę, tworzył ilustracje do książek oraz scenografię. W jego sztuce łączyły się surrealizm, kubizm, fowizm i ekspresjonizm, przesiąknięte motywami żydowskiego folkloru i poetyckim oniryzmem.”
Tworzył obrazy (różnymi technikami), grafiki, rzeźby, ilustracje książkowe, ceramikę, scenografie, mozaiki, gobeliny. 
W latach pięćdziesiątych XX wieku rozpoczął Chagall prace nad cyklem obrazów inspirowanych tematyką biblijną, z zamiarem ozdobienia nimi kaplicy w Vence.  Ostatecznie, w 1966 roku przekazał państwu francuskiemu 17 obrazów przedstawiających sceny z Księgi Rodzaju, Księgi Wyjścia oraz Pieśni nad Pieśniami – cykl nazwany „Biblijne przesłanie”.  

  

Trzy lata później, z inicjatywy ówczesnego ministra kultury, André Malraux (1901–1976; pisarz, teoretyk sztuki, polityk), podjęto decyzję o budowie muzeum, w pierwotnej wersji nazwanego od tytułu cyklu: „Przesłanie biblijne”; lub „Muzeum Narodowe przesłania biblijnego Marca Chagalla” (Musée national message biblique Marc Chagall). Ostatecznie przyjęto nazwę Muzeum Narodowe Marca Chagalla.

Muzeum zostało otwarte 7 lipca 1973 roku, w 86. rocznicę urodzin Marca Chagalla. Po raz pierwszy we Francji narodowe muzeum z wyłącznie swoimi pracami otworzył żyjący artysta, aktywnie uczestniczący też przy jego projektowaniu, który również określił miejsce każdego ze swych dzieł w muzeum zbudowanym specjalnie w tym celu (jeszcze przed otwarciem muzeum, w 1972 roku Chagall przekazał do tworzonego muzeum szkice do cyklu „Przesłanie biblijne”). 

Autorem projektu budynku muzeum był André Hermant (1908–1978), francuski architekt i urbanista belgijskiego pochodzenia. Ogród zaprojektował architekt krajobrazu Henry Fisch , niestety dla zwiedzających udostępniona jest tylko część ogrodu przed wejściem do budynku.



Oprócz zajmującego największą przestrzeń cyklu biblijnego Chagall stworzył specjalnie dla tego muzeum jeszcze trzy dzieła:

Mozaikę „Wóz Eliasza”, która wyeksponowana jest na zewnętrznej ścianie budynku, nad płytkim zbiornikiem wodnym. Można ją oglądać tylko przez szybę – prawdopodobnie można byłoby podejść do niej z ogrodu, gdyby jego część za budynkiem była udostępniona do zwiedzania.


Witraż „Stworzenie świata”
w sali audytorium.


Gobelin „Krajobraz Śródziemnomorski” eksponowany w oddzielnej sali, która w czasie mojej wizyty w muzeum nie była udostępniona do zwiedzania.

Poza wymienionymi dziełami zwracają uwagę dwie ekspozycje w muzeum. Pierwsza z nich obejmuje szkice projektów do ozdobienia sufitu Palais Garnier – Opery Paryskiej.

Opera została otwarta w 1875 roku według projektu Charles’a Garniera. W połowie XX wieku malowidła wnętrza kopuły audytorium (namalowane przez francuskiego artystę akademickiego Jules'a Eugène'a Lenepveu w latach 80. XIX wieku) były już jednak zniszczone, zarówno w wyniku ciepła emitowanego z żyrandola jak i w wyniku uszkodzeń z 1896 roku, kiedy to żyrandol spadł na publiczność. Wspomniany wyżej minister kultury André Malraux zlecił Marcowi Chagallowi nowe malowidło.

Realizacja projektu trwała rok, Chagall miał wtedy 77 lat.

 

Składające się z pięciu sekcji malowidło o powierzchni 220 metrów kwadratowych miało być „hołdem artysty dla kompozytorów Mozarta, Wagnera, Musorgskiego, Berlioza i Ravela, a także dla słynnych aktorów i tancerzy”. Odsłonięcie nowego sufitu nastąpiło 23 września 1864 roku.

Mimo kontrowersji, sufit Chagalla szybko stał się jedną z największych atrakcji Paryża. Oryginalny sufit Lenepveu nadal istnieje, w całości nienaruszony i zachowany bezpośrednio pod arcydziełem Chagalla.

Druga z wystaw dotyczy projektu kurtyny, scenografii i kostiumów do baletu „Ognisty ptak” Igora Strawińskiego. Prace te wykonał Marc Chagall w 1945 roku, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, na zlecenie American Ballet Theatre.


Jeszcze kilka słów o życiu prywatnym Marca Chagalla. Pierwszą żoną była Bella Rosenfeld (ur. 1895 roku), pisarka pochodzenia żydowskiego, jego wielka miłość i muza, którą wielokrotnie malował.  W 1911 urodziła się ich córka Ida. Bella zmarła w Nowym Jorku w 1944 roku.

W latach 1945–1952 partnerką artysty była Virginia Haggard, z którą miał syna Dawida.

W 1952 roku Marc Chagall poślubił Valentinę „Vava” Brodsky, która była muzą i menadżerką w ostatnich latach jego życia. W 1966 roku przeprowadzili się do Saint-Paul-de-Vence. Zamieszkali na obrzeżach miasteczka, w posiadłości „La Colline”, która jest teraz w rękach prywatnych, nieudostępniona do zwiedzania. 

Marc Chagall zmarł 28 marca 1985. Został pochowany na cmentarzu katolickim w Saint-Paul-de-Vence.




  



wtorek, 30 czerwca 2026

Klify i literackie ślady na półwyspie Howth. Dublin, Irlandia

 

Jedną z głównych atrakcji Irlandii są Klify Moheru – czternastokilometrowy odcinek wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Mój czas w Irlandii jest jednak ograniczony, wycieczki, nawet racjonalne cenowo są, ale czas spędzony na klifach byłby ograniczony (odległość ok. 250 km od centrum Dublina + inne punkty wycieczki). No to „znalazłam sobie” klify w pobliżu irlandzkiej stolicy. Nie byle jakie – zarekomendowane przez Herberta George’a Wellsa według którego to właśnie stąd – z klifów półwyspu Howth rozpościerają się „najpiękniejsze widoki na świecie”. To, jakie te widoki będą dzisiaj, zależy od pogody.

Herbert George Wells (18661946 w Londynie) – brytyjski pisarz i biolog, jeden  z pionierów gatunku science fiction, autor powieści (m.in.) Wojna światów, Wehikuł czasu i Wyspa doktora Moreau.

Zaczęłam zwiedzanie od północnej części półwyspu, od zamku Howth i jego otoczenia (https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2026/07/od-dolmenu-do-zamku-howth-irlandia.html). Teraz czas, aby zobaczyć klify.

Półwysep Howth (irl. Binn Éadair, w tłumaczeniu „głowa”, co odnosi się do jego okrągłego kształtu), połączony jest z lądem wąskim przesmykiem (tombolo).

Tombolo – wąski pas mielizny łączący ląd stały z wyspą albo dwie wyspy z sobą, powstały w wyniku naniesienia piasku i żwiru przez prądy morskie. 

Większość cypla jest pagórkowata, z najwyższymi wzniesieniami takimi jak 171-metrowy Ben of Howth czy nieco niższy Shielmartin Hill (163 metry)


To wzgórza o łagodnych zboczach, ale nie brakuje też skalistych wzniesień. Głównym celem spacerów – jak widzę – nie są jednak „szczyty” w centrum półwyspu, ale na jego południowo wschodni kraniec z latarnią morską Baily.

Pierwsza latarnia w tym miejscu została zbudowana około 1667 roku przez sir Roberta Readinga i była jedną z sześciu, na których budowę Reading otrzymał patent od Karola II w 1665 roku. Potem, jak to zwykle bywa, była modernizowana stosownie do postępu techniki w dziedzinie źródła światła emitowanego przez latarnię (opalana węglem, latarnie gazowe, itd.). Zdarzało się, że konieczność takiej modernizacji była niejako wymuszana przez katastrofy statków, z których najbardziej znaną pozostaje tragedia PS Queen Victoria z 15 lutego 1853, w której zginęło ponad 80 pasażerów i członków załogi.

Pod koniec 1996 roku latarnia morska została przestawiona na tryb automatyczny – co uczyniło Baily ostatnią irlandzką latarnią morską, która przeszła na pracę w tym trybie – a ostatni latarnik opuścił ją w1997 roku,

W 2000 w przebudowanych budynkach obok latarni utworzono małe muzeum, w którym znajdują się drobne artefakty zebrane przez emerytowanych pracowników. Muzeum czynne chyba tylko „dla wtajemniczonych” bowiem cały cypelek z latarnią jest ogrodzony i niedostępny dla zwiedzających.

Jak widzę, sporo osób stając przed murem zagradzającym dostęp na teren, na którym stoi latarnia czuje się nieco zawiedziona, że nie może zobaczyć jej z bliska. Chyba jednak nikt nie żałuje spaceru – czy to przez środek półwyspu, czy brzegiem morza (6-8 kilometrów). Ja dotarłam do latarni od strony zachodniej właśnie przez „środek” półwyspu, wracam wzdłuż wybrzeża, ścieżką na szczycie klifu.

Klif (faleza, urwisko brzegowe) – stroma, często pionowa ściana brzegu morskiego lub jeziornego, utworzona wskutek procesu abrazji (ścierania brzegu przez okruchy skalne poruszane przez fale) zachodzącego u jej podstawy na styku z brzegiem morza czy jeziora (źródło: Wikipedia) 

 

Jakże inne to klify, niż te wszystkie, które wcześniej widziałam – czy to niedawno w Parku Narodowy Calenques nieopodal Marsylii (https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2026/04/skoro-cassis-to-klify-francja.html) czy kilka lat temu w Padliskach (Estonia), czy podpływając – lata temu – promem do Białych Skał Albionu. Nie tak wysokie, nie tak bardzo pionowe, nie prezentujące w pełni skał, które je tworzą, za to gęsto porośnięte roślinnością wszelaką, bujną, zieloną, kolorową.


Co chwilę zatrzymuję się, żeby bliżej przyglądnąć się tej czy innej roślince, znanej lub tylko podobnej do znanej…  Ale też by jeszcze raz obejrzeć się na zielony klif, na wystające z wody skały, na widoczna jeszcze z oddali latarnię Baily.

Zbliżam się ponownie do zurbanizowanej części półwyspu, do portu, nad którym góruje wieża Martello, jedna z 28 wież wybudowanych w czasach napoleońskich w okolicy Dublina. Wieże te wznoszono w okresie wojen napoleońskich dla obrony wybrzeża przed inwazją z morza. 

W jednej z takich wież, na południe od Dublina, w której obecnie jest Muzeum Jamesa Joyce’a rozpoczyna się fabuła Ulissesa (https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2026/06/dzien-blooma-bloomsday-dublin-irlandia.html). Ta tutaj, w Howth (zresztą też jedna z trzech na półwyspie), została wzniesiona w latach 1804–1806 z łupanego kamienia, na planie okręgu o średnicy 12,2 metrów. Ma 7,3 metra wysokości. W przyziemiu mieściły się magazyny, na dwóch kondygnacjach magazyny i pomieszczenia mieszkalne. Wejście do wieży było z poziomu pierwszego piętra, załogę stanowiło szesnastu żołnierzy. Wieża wyposażona była w jedną armatę. 

Po wojnach napoleońskich wieżę wykorzystywano jako placówkę tropiącą przemytników, jako stację sygnalizacyjną, jako końcową stację podmorskich kabli telegraficznych. Na początku XX wieku przeprowadzono w wieży eksperymenty z radiem. 23 listopada 1903 roku amerykański wynalazca Lee De Forest przeprowadził udaną transmisję radiową z wieży w Howth do Holyhead. Guglielmo Marconi, w 1905 roku dokonał z tego miejsca połączenia radiowego ze statkiem. 

W 1922 roku właścicielem wieży zostało Irlandzkie Ministerstwo Poczt i Telegrafów, pod koniec lat 80. XX wieku wieża znalazła się w rękach miasta Dublin, które po remoncie w 2001 roku przeznaczyło wieżę na Muzeum Radia Vintage – Ye Olde Hurdy-Gurdy.

Nie można też zapomnieć o miejscu jakie zajęła Howth w kulturze popularnej – lista utworów pisanych czy filmów (poczynając od poematu Grób Aideen Samuela Fergusona, o którym wzmianka w poprzednim poście), w których wspomniano o Howth, czy też które były plenerami filmowymi byłaby długa. Zatem tutaj wspomnę tylko o kilku.

O „zasługach” latarni Baily w nawigacji statkami pisała Letitia Elizabeth Landon (1802–1838) w wierszu Howth Light-House (1834).

James Joyce (1882–1941) kilkakrotnie wracał piórem do Howth. Miejscem akcji jego ostatniej powieści Finnegans Wake z 1939 jest zamek Howgh. Półwysep jest też „kluczowym miejscem dla fabuły Ulissesa, szczególnie w ostatnim rozdziale - monolog Molly Bloom, która wspomina swoją pierwszą randkę z Leopoldem Bloomem. To właśnie tam (Howth) w ich pamięci zapadł słynny okruch ciasteczka migdałowego” (AI)


William Butler Yeats (1865–1939) poeta, dramaturg, pisarz i krytyk literacki, laureat nagrody Nobla (1923) mieszkał w Howth w latach 1880–1883. Mieszkał w północnej części półwyspu, w domu zwanym Balscadden  (Balscadden House), który mijam po zejściu ze szlaku szczytem klifu. Na ścianie odnowionego domu, w którym mieszkał umieszczono tabliczkę z fragmentem jednego w jego poematów: „I have spread my dreams under your feet/ Tread softly because you tread on my dreams” (w wolnym tłumaczeniu: „Rozpostarłem moje marzenia pod twoimi stopami. Krocz delikatnie, ponieważ stąpasz po moich marzeniach”).

W powieści Marzenia o dzieciństwie i młodości (1916) Yeats wspomina: „Spałem wśród rododendronów i skał w dzikiej części zamku Howth”.


Na koniec mojego pobytu na (i „w”) Howth jeszcze spacer po dwóch molach. Na tym wschodnim pomniki, ławeczki z tabliczkami „ku pamięci” (In loving memory) i nazwiskami… czyimi? Tych, którzy zginęli w czasie wielkich katastrof statków? Zasłużonych dla regionu?

Rzeźba „Gwiazda Morza” (Réalt na Mara) to wyobrażenie róży wiatrów na dwunastometrowej iglicy z polerowanej stali nierdzewnej.  Zaprojektowana w 2008 roku przez rzeźbiarza Roberta McColgana „nawiązuje do dziedzictwa regionu; wskazuje kierunki, które prowadzą podróżników i rybaków”.


Pomnik marynarzy z Howth (przed wejściem na molo) – kamienny kompozycja celtyckiego krzyża i kotwicy –został wzniesiony dla upamiętnienia pięciu członków załogi Geraldine, którzy zginęli, gdy ich statek został zatopiony przez U-Boota w 1918 roku. Obecnie przyjmuje się, że ma być hołdem dla wszystkich, którzy zginęli na morzu. 


Zachodnia strona zachodniego mola to ciąg restauracji serwujących owoce morza. Z jego krańca doskonale widać wyspę Ireland's Eye (Oko Irlandii) słynącą przede wszystkim jako malowniczy rezerwat przyrody, raj dla obserwatorów ptaków i fok oraz miejsce z zabytkowymi ruinami. Chociaż dawno, dawno temu na wyspie mieszkali mnisi pragnący odosobnienia i ciszy. Nie było lepszego miejsca do kontemplacji.

Nie zabrakło też na wyspie wieży Martello. Teraz, po południu, z tego miejsca widać wyspę lepiej aniżeli przed południem, gdy patrzyłam na nią z któregoś „szczytu”, gdy powietrze było niezbyt przejrzyste.


Wracając szukam jeszcze śladów stóp, a właściwie śladu butów króla Anglii Jerzego IV, który 12 sierpnia 1821 roku postawił swoje pierwsze kroki na irlandzkiej ziemi. Zresztą trafił tu przez przypadek. Był w stanie silnego upojenia alkoholowego – miał wylądować w porcie Dún Laoghaire (na południe od Dublina). Jak z tego wynika, załoga również nie wylewała za kołnierz – sam przecież tą łodzią/statkiem nie sterował. Jakkolwiek było, miejscowy kamieniarz wykorzystał tę chwilę i wykuł w kamieniu „odcisk” jego butów w miejscu, gdzie wyszedł na ląd.