O mnie


Emerytura - nowy początek

Emerytura. Początek błogiego nicnierobienia ale też długie, ciągnące się bez sensu dni. Początek wystawania w długich kolejkach do lekarzy… Początek bezustannego użalania się nad sobą… Początek depresji…

Czyżby?
A może by tak…?

RTW. Round the World. Dookoła Świata. Magiczne dwa słowa, które tak łatwo potrafią zagnieździć się w ludzkim umyśle. A może emerytura to czas aby urzeczywistnić to co wydaje się być nierealnym?

Plan ustalony, bilet kupiony. Komu w drogę…

105 dni. „Aż” sto pięć dni i „tylko” sto pięć dni.

Nowe kraje, nowi ludzie, nowe kultury, nowe wyzwania, nowe doświadczenia.
Nowe ale czy tak bardzo inne?

Egzotyczna menażeria Galapagos, bajecznie kolorowa sztuka Ekwadoru, gejzery, fumarole, wyziewy i bulgoty wiecznie zielonej Nowej Zelandii, czerwone wnętrze Australii, kropkowe malarstwo Aborygenów, australijskie opale i nowozelandzkie jadeity…  

Niby znane z czasopism, książek czy Internetu ale jednak inne gdy można to wszystko zobaczyć z bliska.

A „po drodze”? Bezinteresowna pomoc czy chociażby rozmowa. Ciekawość.
Nie tylko nas którzy „tam” jedziemy ale i tych, których się „tam” spotyka. Skąd jesteś? Jaki jest twój zawód?  Co jeszcze zamierzasz zwiedzić? Jak ci się podoba mój kraj? Idziesz na lodowiec? To trochę daleko, podwieźć Cię?

Sto pięć dni szybko minęło. Teraz już tylko siedzieć w domu, przeglądać zdjęcia i wspominać…

A kto mnie do tego zmusi?!

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Może raczej „w miarę podróżowania”. Wypadałoby „dokończyć” Australię – na odwiedzenie jej północnych krańców parę miesięcy temu już nie starczyło czasu. A wracając do kraju… przecież do Singapuru i Japonii już tak niedaleko.

Kiedyś chciałam wdrapać się na piramidy Majów, pobłądzić w ruinach Angkor Wat, przepłynąć kanał Panamski.

Ale przecież jak już jechać aby zobaczyć wydzierany dżungli Angkor to dlaczego „przy okazji” nie zobaczyć czegoś jeszcze. Dlaczego nie poddać się urokowi balijskiego Raju? Dlaczego nie odwiedzić smoków z Komodo, dlaczego nie próbować zdobyć szczytu Kinabalu, dlaczego nie sprawdzić czy w Brunei rzeczywiście litr benzyny jest tańszy od litra wody…

A przecież z Panamy to już tylko parę godzin do Kostaryki, a z Kostaryki jeszcze bliżej do Nikaragui. Ale najtańszy bilet jest akurat na Dominikanę. To można byłoby sprawdzić czy rzeczywiście plaże na tym „najbardziej ulubionym przez Kolumba lądzie” są tak piękne jak w prospektach turystycznych.

Z drugiej strony Panamy ciesząca się niezbyt dobrą sławą Kolumbia. Bo to i narkotyki i kartele, rozboje i napady…

Niebezpiecznie? Nie bardziej niż w kraju. Przy zachowaniu zdroworozsądkowej ostrożności można podróżować po całym świecie. I to samotnie.

Samotnie? To nie jest dobre określenie. Raczej samodzielnie, bo samotnym w takich podróżach raczej się nie jest. A samodzielne podróżowanie to niezależność decyzyjna nie do przecenienia.

Bo można robić to co się chce i jak długo się chce. Bo nikt nie marudzi, że „traci czas”  w muzeum sztuki nowoczesnej czy na brzegu morza oglądając po raz kolejny słońce tonące w pomarańczowym oceanie.  

Można? Ależ tak. Emerytura to nie problem. To rozwiązanie.

Pięć lat emerytury, pięć trzymiesięcznych podróży, niezapomniane wrażenia z 21 krajów…

Dalsze plany? Są…

Żeby tylko zdążyć opisać to wszystko co się widziało i przeżyło…

Aneks z 26.10.2017. 
Podróży było osiem, odwiedzonych krajów - 32. 


Powyższy tekst został nagrodzony (III miejsce) w konkursie Ukryte talenty ludzi trzeciego wieku (w kategorii literatura) zorganizowanym przez Klub Iskierka, filię Domu Kultury „Podgórze” w Krakowie (w 2013 roku).

15 komentarzy:

  1. nieustająca fascynacja odwagą, wiedzą i kondycją fizyczną. Nie napiszę, że zazdroszczę, bo nie funkcjonuję w tych kategoriach, ale napiszę, że chciałabym mieć chociaż 10% tej samodzielności w podejmowaniu podobnych przedsięwzięć. Zadowoliłabym się Bieszczadami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę… i wiem – że każdy z nas „to” ma – nieważne jak się to nazwie. Odwaga, kondycja, samodzielność… A tylko dziedziny, w których się to przejawia są różne.
      Bieszczady – też piękne!

      Usuń
  2. Brawo! Żyć to mieć marzenia i spełniać je. Podziwiam i trzymam za Panią kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh! I zapraszam na mojego bloga - o podróżach oczywiście :) Inspirujmy innych marzycieli.
    www.nadrugimbrzeguteczy.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. emerytkawpodrozy12 stycznia 2017 19:51

      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  5. A poza wszystkim podziwiam swietna pamiec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emerytkawpodrozy16 stycznia 2017 17:19

      Szczęśliwie pan A. jeszcze się o mnie nie dopytuje...

      Usuń
  6. Pozdrowienia z Rozwadowa. Jak miło. Jak tam gra na akordeonie. Też tak chciałoby się na emeryturze, już wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emerytkawpodrozy13 marca 2017 14:28

      Dziękuję bardzo za pozdrowienia. A któż to pamięta jeszcze o tym epizodzie („tylko” a może „aż” pięcioletnim) z mojego życiorysu?! O którym chyba sama już nie bardzo pamiętam.
      Proszę o ujawnienie się – w zakładce „kontakt” jest adres mailowy.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Ten blog wiele znajomych z lat młodzieńczych odwiedza. Dziś szukających sposobu życia na emeryturę, jeszcze przed emeryturą. Takie podróże to z wyższej półki. Ale wszystko możliwe. Do miłego spotkania w Rozwadowie.

      Usuń
  7. Podziwiam i myślę o samodzielnej podróży może nie tak daleko ale muszę spróbować . Czas mi się kurczy.
    pozdrawiam
    bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jest już MYŚL to wypada przejść do działania. Życzę zrealizowania planów – nie ważne czy daleko czy blisko. Warto!

      Usuń