piątek, 21 sierpnia 2026

Niebiesko mi… Sidi Bu Sajd, Tunezja

 

Sidi Bu Sajd (fr. Sidi Bou Saïd), niewielką miejscowość w północno-wschodniej Tunezji, zaledwie 20 kilometrów od Tunisu, zamieszkuje zaledwie około sześciu tysięcy mieszkańców. Turystów bywa tutaj znacznie więcej…  Wszystko przez te niebieskie, i białe też, kolory!

Całkiem niedawno, 25 lipca 2026 roku wioska Sidi Bou Saïd [1], już po mojej tam wizycie, została wpisana na listę UNESCO:

…malownicza wioska położona na cyplu z widokiem na Morze Śródziemne, harmonijnie wkomponowana w topografię klifu. Powstała wokół grobowca mistrza i świętego sufickiego, znanego jako Sidi Bou Saïd, który żył w XII-XIII wieku. Dzięki architekturze i urbanistyce w symbiozie z naturalnym otoczeniem, rozpoznawalnej estetyce stworzonej przez symboliczne kolory oraz mistycznej aurze związanej z duchowością suficką, która przenika to miejsce, nieruchomość łączy w sobie geomorfologię, architekturę i duchowość. Od dawna inspiruje artystów i nadal przyciąga turystów poszukujących duchowego spokoju.” [2]

Może niekoniecznie „wioska powstała” wokół grobowca świętego sufickiego, gdyż jej historia sięga czasów starożytnych, kiedy Kartagińczycy i Rzymianie wznieśli na klifie wieże strażnicze. Almorawidzi (ruch religijny, później dynastia berberyjska z Sahary) w XI wieku wykorzystali to miejsce w tym samym celu, nazywając je Djebel al-Manar, czyli „Górą Ognia”. Dopiero w XII lub XIII wieku przybył do Dżabal el-Menar, arabski uczony suficki Abu Said Ibn Khalaf Yahya al-Tamimi al-Beji, który nauczał sufizmu na pobliskim wzgórzu.

Po jego śmierci w 1231 roku został pochowany tam, gdzie przebywał w ostatnich latach swojego życia a wioska otrzymała jego imię. Wokół miejsca, w którym żył oraz jego grobu wybudowano zawiję – kompleks obejmujący meczet, klasztor, szkołę suficką oraz mauzoleum świętego. Jako nie muzułmanka nie wejdę do wnętrza, mogę tylko odgadnąć zabudowania z zewnątrz.   


W XVIII wieku w wiosce zaczęli budować swoje rezydencje zamożni mieszkańcy Tunisu. Czy już wtedy miały one białe elewacje z wykończeniami w kolorze niebieskim? 


Co do tego trwają spory, najczęściej jednak spopularyzowanie biało-niebieskiej kolorystyki miasta przypisuje się francuskiemu malarzowi i muzykologowi, Rodolphe’owi François (1872–1932), którego zainteresowanie kulturą i muzyką arabską sprawiło, że w 1907 roku osiedlił się w Sidi Bu Sajd (Tunezja byłą wówczas kolonią francuską). W latach 1912–1922 wybudował rezydencję uważaną za wybitny przykład architektury mauretańskiej w Tunezji, z białymi elewacjami i niebieskimi drzwiami, oknami, balkonami. Po uzyskaniu przez Tunezję niepodległości w 1956 roku, był to pierwszy otwarty w tym kraju ośrodek muzealny. Od 1991 roku mieści się tu Centre des Musiques Arabes et Méditerranéennes (Centrum Muzyki Arabskiej i Śródziemnomorskiej), zwane też Dar Ennejma Ezzahra (Palace of Baron d'Erlanger), muzeum z kolekcją historycznych instrumentów muzycznych, książek, nagrań i innych przedmiotów związanych z muzyką tunezyjską a także sala koncertowa.

Niestety nie mogę zaprezentować zdjęcia rezydencji, ponieważ jest ona widoczna z ogrodów muzeum, a ja zwiedzania tego muzeum nie mam w planie (z zainteresowaniami muzycznymi u mnie nie szczególnie) – z ulicy i przez bramę budynku nie widać. 

Za to z wielką przyjemnością zwiedzam Dar El Annabi, tradycyjny XVIII-wieczny dom zbudowany przez rodzinę muftiego (muzułmański teolog i prawnik) Mohameda Taïeba El Annabiego. Teraz to muzeum, w którym zwiedzający najpierw, w tradycyjnym patio, częstowani są herbatą miętową (wliczoną w cenę biletu).


Potem mamy do oglądnięcia ekspozycje (w tym dioramy) w pięćdziesięciu pokojach, w których można poznać jak wyglądało życie w tradycyjnym, acz zamożnym arabskim domu. Kolekcje strojów tunezyjskich, przedmioty codziennego użytku, biblioteka, prywatna sala modlitewna, obowiązkowo z miejscem do ablucji, kuchnie… A na końcu można popatrzeć „z góry”, czyli z tarasu na dachu domostwa, na dachy i tarasy podobnych rezydencji w sąsiedztwie i na wody Zatoki Tuniskiej. 


Sidi Bu Sajd, już w XIX wieku, przyciągał artystów (nie tylko Rodolphe’a François) i intelektualistów. Wśród tych, który tutaj bywali najczęściej wymienia się: Michela Foucault, Alphonse'a de Lamartine'a, François-René de Chateaubrianda, Gustave'a Flauberta, André Gide'a, Simone de Beauvoir, Colette, a nawet niesławnego okultystę Aleistera Crowleya.W kwietniu 1914 roku przybyli do Tunezji trzej artyści: Paul Klee (1879–1940), Louis Moilliet (1880–1962) i August Macke (1887–1914), po której podróżowali dwa tygodnie, odwiedzając również Sidi Bu Sajd. 

 

W setną rocznicę ich podróży, w 2014 roku, na murze otaczającym restaurację Dar Zarrouk, odsłonięto tablicę upamiętniającą tę podróż, na której możemy przeczytać, m.in.: […] Ta podróż, która zakończyła się wybitnymi osiągnięciami artystycznymi, była nie tylko owocna dla samych artystów, ale także kluczowym wydarzeniem w historii sztuki nowoczesnej, w którą została wpisana pod nazwą „Die Tunisreiser” (Podróż do Tunisu). Odsłaniając tę tablicę, miasto Sidi Bu Sajd, będące źródłem inspiracji dla dziesiątek artystów o międzynarodowej renomie, pragnie upamiętnić to ważne wydarzenie w historii sztuki powszechnej. I oddać hołd tym trzem wybitnym artystom.”


I tak, licząc na inspiracje – podróżnicze, i nie tylko podróżnicze – mając głowę pełną bieli tynków i błękitu drzwi, okiennic i krat muszarab ale i korowych bugenwilli urozmaicających te biało-niebieskie scenerie, wracam do Tunisu.

Kolorowo mi!

Więcej zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1PzPLTPPNM/


[1] W wielu źródłach miejscowość jest określana „miasto”; na liście UNESCO figuruje jako: „wioska Sidi Bou Saïd”

[2] Automatyczne tłumaczenie wpisu: https://whc.unesco.org/en/list/1769/



















poniedziałek, 17 sierpnia 2026

„Mój” Dzień Pozytywnie Zakręconych.

Dzisiaj jest Dzień Pozytywnie Zakręconych. A ponieważ uzurpuję sobie przywilej przynależenia do szacownego grona pozytywnie zakręconych, to traktuje ten dzień jako MOJE święto. 

AI podpowiada, że „pozytywnie zakręcony to człowiek z ogromną pasją, który ma "bzika" na punkcie swoich zainteresowań, miewa nietypowe pomysły i zaraża otoczenie optymizmem. Taka osoba nie przejmuje się schematami i wnosi do życia dużo dobrej energii.” 

Czy zarażam, to nie wiem, ale parę razy usłyszałam, że „inspiruję”.

Faktem jest, że schematami się nie przejmuję. Nietypowe pomysły też mi się zdarzają!


A mój „bzik” to podróże.

I w miarę upływających lat emerytury, coraz bardziej chce mi się podróżować.

Do miejsc, które mnie kiedyś zafascynowały a na odwiedzenie których zabrakło czasu w przeszłości.


Zerkam sobie do początku tego roku…

Zaczęłam w Kenii – styczeń/luty.



Kwietniowe plany życie mi skorygowało (incydent na Bliskim Wschodzie przewracający połączenia lotnicze do góry nogami) – tam, gdzie chciałam, nie doleciałam. Z ostrożności pojechałam na południe Francji (i do Lyonu) oraz do Monako. Ostatecznie można stamtąd wrócić na piechotę!😉



W czerwcu wpadłam na chwilę – przez przypadek zresztą – do Dublina, do pana Leopolda Blooma, głównego bohatera Ulissesa. „Załapałam się” na Bloomsday/Dzień Blooma – święto obchodzone od 1954 roku przez wielbicieli Jamesa Joysa i właśnie Ulissesa.



W lipcu wreszcie dojechałam do dawno planowanego i wielokrotnie odkładanego Liechtensteinu. Przy okazji odwiedziłam Monachium, zaglądnęłam nad Jezioro Bodeńskie, a w Salzburgu odwiedziłam Mozarta.




W sumie zajęło mi to siedemdziesiąt dni – pozostaje mieć nadzieję, że do końca roku ta liczba ulegnie zmianie (in+).

Zdjęcia obrazujące te podróże przywołują wspomnienia… miasta i wioski, brzegi morskie, rzeki i jeziora… wodospady... plaże i klify… ślady historii sprzed wieków, ale i efekt wyobraźni współczesnych architektów i budowniczych. Artystyczna spuścizna malarzy, rzeźbiarzy, ale i rękodzielników. Tych znanych i uznanych a także bezimiennych. I street art! Zwierzęta i rośliny… znane i widziane po raz pierwszy. Utarte ścieżki turystyczne i te poza utartymi szlakami.




Z pewnością nie jest to reprezentatywny wybór zdjęć! I celowo anonimowy. To raczej skromne zasygnalizowanie doświadczeń i doznań estetycznych jakie czekają na człowieka w podróży.

Może kogoś zainspirują?

Więcej zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1HLzCgRofm/