piątek, 24 kwietnia 2026

Skoro Cassis to klify. Francja


Cassis - niewielkie miasteczko (ok. 7 tysiecy mieszkańcow) położone w odległości około 25 kilometrów na południowy wschód od Marsylii.

I jak to w małym miasteczku na brzegu morza: port, ratusz (z XVI wieku, ale chyba wiele razy przebudowywany), lokalne muzeum, kościół (1859-1867).



Jest i zamek. Na wzgórzu, nad brzegiem morza. Właściwie to nie zamek ale warowne miasto z XIII wieku, które w XIX wieku popadło w ruinę. Już wcześniej, w XVIII wieku  miasto zaczęło się rozrastać poza murami osady na wzgórzu. 

Zrujnowana zabudowa została współcześnie odbudowana,  zrekonstruowana i przekształcona w luksusowy hotel, częściowo w apartamenty. Jest w rękach prywatnych i zwiedzanie jest możliwe w ramach specjalnej procedury. 


Już od starożytności okolica znana była z pozyskiwanego tutaj kamienia, tzw. kamienia Cassis, który wykorzystywany był do budowy nabrzeży,  m.in. Marsylii. Aleksandrii, Port Saidu. 


W XX wieku zaczęły zanikać tradycyjne zajęcia mieszkańców (produkcja oliwy z oliwek, winiarstwo, suszenie ryb), kamień eksploatuje się tylko dla celów domowych (kominki, mury/ogrodzenia posesji). Cassis stało się miejscowością turystyczną. Nie bez powodu - klify z wciskającymi się w głąb lądu zatoczkami (calanques) przyciągają spragnionych nietypowych widoków. 


W 2012 roku utworzono Park Narodowy Calanques (52 tys. hektarów ) obejmując ochroną to niecodzienne środowisko.


Skały klifów to głównie piaskowce, wapienie i zlepieńce. Najbardziej znany jest Cap Canaille (350 m n.p.m.) przez szczyt którego wiedzie szlak Corniche des Crêtes (cretes - grzbiet, grań grzebień). Nie mogłam sobie odmówić wędrówki nim. 



W zboczach klifów znajdują się liczne jaskinie, niektóre zalane częściowo lub całkowicie wodą. To w jednej z nich, w 1984 roku nurek Henri Cosquer odkrył rysunki z okresu paleolitu. Trzydzieści siedem lat później, w 2022 roku, w centrum Marsylii otwarto replikę groty. Ale to już inna historia. 











niedziela, 19 kwietnia 2026

Na czerwony dywan mnie nie wpuścili... Cannes, Francja


Na czerwony dywan mnie nie wpuścili...

Mimo, że jestem tylko zwykłym śmiertelnikiem, szansę miałam. Miałam...

Tylko, że właśnie dzisiaj Pałac Festiwali i Kongresów w Cannes jest przygotowywany do kolejnego eventu, zatem... mogłam sobie Pałac obejrzeć ze wszystkich stron. Z zewnątrz. 


Pałac Festiwali i Kongresow w Cannes, zaprojektowany przez architektów Sir Huberta Bennetta oraz François Drueta, został oddany do użytku w 1982 roku. Modernistyczny budynek został wzniesiony na miejscu miejskiego kasyna, na zachodnim krańcu bulwaru Croisette. 


W 1999 roku obiekt został rozbudowany o Espace Rivera, kolejny budynek o powierzchni 10000 metrów kwadratowych. Łącznie 35000 metrów kwadratowych w postaci osiemnastu audytoriów (największe może pomieścić 2300 osob), sal różnych, powierzchni wystawowych itd, itp.


Pałac został zbudowany głównie dla potrzeb organizowanego od 1946 roku, stającego się coraz bardziej sławnym, Festiwalu Filmowego w Cannes, kiedy okazało się, że dotychczasowe miejsce jego odbywania (budynek przy bulwarze Croisette) nie odpowiada potrzebom, również innym imprezom (np. Targi Mediów, Międzynarodowy Festiwal Kreatywności).


Zwiedzanie Pałacu (raczej jego głównego holu) jest możliwe, możliwe jest również fotografowanie się na czerwonym dywanie, pod warunkiem, że nie odbywa się żadna impreza. Dzisiaj jeszcze nie "odbywała się"  ale czynione były przygotowania. Trudno, drugi raz nie przyjadę.  

Aha... i kilka odcisków dłoni w Alei Gwiazd, a raczej na chodniku przed Pałacem, udało mi się zidentyfikować. 


Nie bardzo mi też wyszło zwiedzanie Le Suquet, czyli najstarszej dzielnicy Cannes, kiedyś osiedla rybaków.


Najstarszym zabytkiem dzielnicy jest wieża z XII wieku, będąca częścią starego zamku. "Nie wyszło mi" bowiem w otoczeniu/ogrodzie kościoła Notre Dame de l'Esperance (p.w MB Nadziei) odbywała się impreza zamknięta uświetniona rozchodzącą się na pół dzielnicy tzw. muzyką o liczbie decybeli przekraczającej moją możliwość tolerancji hałasu. Uciekłam. 



Za to bez przeszkód mogłam poszukiwać, i odnajdywać, kolejne murale "przedstawiające legendy kina i historię siódmej sztuki; tworzące wyjątkowe, kultowe i filmowe muzeum". Zatem niech przemówią obrazy. 

Więcej zdjęć: https://www.facebook.com/share/p/1C6ozPnPZ3/