niedziela, 21 czerwca 2026

„Żyrafa tym głównie żyje, Że w górę wyciąga szyję.” – Światowy Dzień Żyrafy

Tymi słowami Jana Brzechwy zatytułowałam post dedykowany świętu najwyższego stworzenia żyjącego obecnie na ziemi. Jest to fragment wiersza ZOO poświęconego kilkunastu zwierzętom, jakie Matołek spotyka zwiedzając ogród zoologiczny. Cały fragmenty dotyczący żyrafy:

„Żyrafa tym głównie żyje,
Że w górę wyciąga szyję.
A ja zazdroszczę żyrafie,
Ja nie potrafię.” 


Światowy Dzień Żyrafy – 21 czerwca – został zainicjowany przez Fundację Ochrony Żyraf (Giraffe Conservation Foundation GCF), której misją jest podnoszeniem świadomości w zakresie zagrożeń egzystencji tych stworzeń, prowadzeniem badań i ochrona żyraf – podrodziny ssaków z rodziny żyrafowatych obejmującej gatunki występujące w Afryce.

Przez wieki żyrafa była celem myśliwych w całej Afryce a różne części jej ciała były wykorzystywane w różny sposób; mięso – wiadomo, do jedzenia; włosy z ogona do robienia pacek na muchy, bransoletek, naszyjników i nici; ze skóry wykonywano sandały, bębny, tarcze; ze ścięgien struny do instrumentów. Zatem nic dziwnego, że populacja tych zwierząt systematycznie malała. Szacuje się, że na wolności żyje obecnie około 117 000 –140 000 żyraf. Choć szacunki te są wyższe niż historyczne dane z poprzedniej dekady (wynikające m.in. z dokładniejszego monitoringu populacji w Afryce Południowej), łączna liczba tych zwierząt wciąż pozostaje o około 40% niższa niż jeszcze 30 lat temu.

Zatem misja GCF, w tym również organizacja Światowego Dnia Żyrafy jest tak ważna. Daje się zauważyć zwiększanie się świadomości wyzwań z jakimi zmagają się żyrafy na wolności. Zanotowano już pewne osiągnięcia: ponad 300 żyraf powróciło do swoich historycznych siedlisk, odzyskano ponad 4,5 miliona hektarów siedlisk żyraf.

Uważa się, że motywem ustanowienia tego święta właśnie w najdłuższym dniu w roku (najdłuższej nocy na półkuli południowej) jest fakt, że to stworzenie z najdłuższa na świecie szyją.

Żyrafy osiągają wysokość 4,5–6,0 metrów, długość ciała (bez ogona) to 3,5 – 4,8 metra, długość ogona może wynosić ponad metr; samice mogą ważyć nieco ponad tonę, samce nawet 1,9 tony. Śpią nie dłużej niż dwie godziny na dobę (muszą być nieustannie czujne ze względu na możliwe ataki drapieżników; w ogrodach zoologicznych, gdzie czują się bezpiecznie mogą spać nawet ponad cztery godziny). W czasie snu kładą się na ziemi wyginając szyje tak, aby głowa była w okolicy tylnych nóg. Taki głęboki sen może trwać zaledwie kilka minut. Potrafią też drzemać na stojąco, co umożliwia im szybką ucieczkę w razie takiej konieczności.

Żyrafy to przeżuwacze, żywią się liśćmi, pędami i kwiatami drzew, najlepiej akacji – kolce tych drzew im niestraszne, twardy język sprytnie manewruje między ostrymi przeszkodami. Mogą zjeść nawet kilkadziesiąt kilogramów pokarmu dziennie.


Nie wnikając w zawiłości lingwistyczne, słowo „żyrafa” (nazwa podgatunku Gireffa) może się wywodzić z arabskiego zarfa co oznacza: „ten, który szybko chodzi”.

I jeszcze taka ciekawostka. Łatki na skórze żyraf mają unikalne kształty i sposób rozłożenia na ciele – są to swego rodzaju linie papilarne tych stworzeń.

Stworzenie z tak nietypową budową i cętkowaną skórą fascynowało ludzkość przez całe wieki. Reprezentowało elastyczność, dalekowzroczność, kobiecość, wdzięk, piękno i sam kontynent afrykański. Wizerunki żyraf były tematem rysunków naskalnych. Rycinę naskalną dwóch żyraf naturalnej wielkości datowane na okres ok. 7000–6000 lat temu odkryto w północnej Afryce.

Żyrafa w dalszym ciągu uosabia mądrość i szeroką perspektywę, symbolizuje wyniosłość i wizjonerstwo. I inspiruje malarzy, poetów i „zwykłych ludzi” (w tym lokalnych, co nie znaczy, że gorszych, artystów – przykłady poniżej), żeby wspomnieć chociażby obraz „Płonąca żyrafa” Salvatora Dalego czy wspomniany wyżej wierszyk Jana Brzechwy. W sieci można znaleźć więcej przykładów, ale nie one są przedmiotem tego wpisu.

Miałam to szczęście, że mogłam zobaczyć się z żyrafami niemal „oko w oko” – w Parku Narodowym Serengeti (Tanzania) i w Parku Narodowym Nairobi (Kenia), a w Parku Hallera w Mombasie mogłam nawet „nakarmić” żyrafę (zakupionymi u strażników „smaczkami”). 


Obserwowanie jak dostojnie kroczą po sawannach parków, jak objadają się liśćmi akacji nie zwracając uwagi na niewielkie dwunożne postacie wgapiające się w nie godzinami, to niezapomniane wspomnienia.

Żyrafa (Sara Sagal)
Po co żyrafa żyje?
- Żeby wyciągać szyję!
- To bzdura,
Żeby mieć głowę w chmurach! 

Zobacz też post o wizycie w Parku Hallera: https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2026/02/od-kamienioomu-do-obszaru-chronionego.html

Więcej zdjęć: https://www.facebook.com/share/v/14m4EmWp5cG/












środa, 17 czerwca 2026

Dzien Blooma - Bloomsday. Dublin, Irlandia


Dzień 16 czerwca 1904 pan Leopold Bloom zaczął około godziny 8:00 w wieży z czasów napoleońskich (wieże Martello, jest ich w okolicy Dublina 28) na południowych peryferiach miasta. Potem cały dzień po Dublinie chodził, coś załatwiał, coś kupował, coś przekąszał, odprowadzał kogoś na wieczny spoczynek, dyskutował z kimś - z niejednym - żyjącym...

Do łoża żony dotarł już następnego dnia, po godzinie drugiej. 

Wszystko to znalazło się na kartach Ulissesa za sprawą Jamesa Joyce'a.

Pięćdziesiąt lat później w 1954 roku,  sympatycy Ulissesa, i Jamesa Joyce'a, postanowili, że każdego 16 czerwca będą świętowali Dzień Blooma. Najlepiej w strojach  z epoki. 


A ja zupełnie nieświadomie znalazłam się w Dublinie właśnie 16 czerwca. Stroju z epoki nie miałam...


Do śladów nie tylko Pana Blooma ale i Jamesa Joyce'a w Dublinie jeszcze wrócę, dzisiaj tylko fotorelacja z tego czego dzisiaj byłam świadkiem. 


Dzień zaczęłam w wieży Martello, obecnie Muzeum Jamesa Joyce'a, z miłośnikami święta, uczestnicząc (biernie - słuchając) w czytaniu fragmentów Ulissesa.


James Joyce przebywał w wieży od 9 do 15 września 1904 roku na zaproszenie przyjaciela - to wystarczyło, aby się zainspirował i umieścił akcję pierwszej sceny właśnie w wieży. 


Ta czarna puma to nie takie zwykłe zwierzę - to też "bohater" Ulissesa. 


W Aptece Sweny'ego pan Leopold Bloom kupił cytrynowe mydełko dla swojej żony Molly. 


A kiedy mijałam pub Davy Byrne's, w którym pan Bloom zatrzymał się żeby coś zjeść - zadowolił się kanapką z serem gorgonzola i lampką wina - zabawa była już dobrze rozkręcona.