Obszar
na północ od centrum Nairobi to dorzecze rzeki Narobi, niegdyś silnie zalesione.
Pozostałością tego pierwotnego lasu jest las Karura – las miejski w Nairobi o
powierzchni około 1050 hektarów, co daje mu drugą pozycję (pod względem
wielkości ) na świecie, po Lesie
Tijuca w Rio de Janeiro w Brazylii. Las przecina kilka rzek będących dopływami
rzeki Nairobi.
Zarejestrowany
w 1932 roku las składa się z trzech części oddzielonych drogami Limuru i Kiambu.
Największa, środkowa część ma powierzchnię około 710 hektarów, zachodnia cześć,
Sigiria ma powierzchnię około 250 hektarów. Część na wschód od drogi Kiambu
została objęta specjalnymi prawami i nawet nie jest wyraźnie pokazana na mapie
terenu.
Jak
w wielu podobnych miejscach na świecie obszar lasu, nie tak daleko od centrum
miasta, stał się przedmiotem zainteresowania inwestorów budowlanych. Jego
części zostały wyłączone z terenów o statusie lasu w 1989 roku. W latach
1994–1998 łącznie 564,14 hektarów lasu zostało potajemnie przydzielonych 64
różnym firmom pod projekty mieszkaniowe. Około 1995 roku istniały już plany
budowy osiedla mieszkaniowego w lesie, ale sprzeciw mieszkańców doprowadził do
tymczasowego zawieszenia tych planów.
Projekty
ponownie ożyły we wrześniu 1998 roku. Wycinka lasu – pierwszy etap realizacji
inwestycji – wywołała jednak gwałtowne protesty obrońców przyrody. 7
października 1998 roku plac wycinki/budowy został zajęty przez demonstrantów. Protest
przerodził się w przemoc, a buldożery i inny sprzęt używany do wycinki zostały
zniszczone.
Rozpoczęła
się teraz prawdziwa batalia na rzecz ochrony tego miejsca. Na czele szeroko
nagłośnionej kampanii na rzecz ratowania lasu stanęła Wangari Maathai.
Wangari
Muta Maathai (1940–2011) – pierwsza w Afryce
Wschodniej profesor uniwersytecka (Uniwersytet w Nairobi). Studiowała biologię,
weterynarię i filozofię.
Działaczka
społeczna, ekologiczna i polityczna. Posłanka do parlamentu Kenii, w okresie 2003–2005
pełniła funkcję zastępcy ministra środowiska i zasobów naturalnych w rządzie
prezydenta Mwai Kibaki.
Założycielka
Ruchu Zielonego Pasa, pozarządowej organizacji zajmującej się ochroną
środowiska, skupiającej się na sadzeniu drzew, ochronie środowiska i prawach
kobiet.
W 2004 roku
otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za pracę na rzecz ochrony środowiska, rozwoju,
demokracji i pokoju. Była pierwszą
Afrykanką uhonorowana tą nagrodą.
8
stycznia 1999 roku, gdy grupa kobiet pod przewodnictwem Wangari Maathai
zorganizowała demonstrację polegającą na sadzeniu drzew w pobliżu lasu,
zaatakowała je duża grupa ochroniarzy. Kilka z nich zostało rannych, w tym
Maathai. Kolejnych kilka protestów zorganizowali studenci Uniwersytetu w
Nairobi. 20 stycznia 1999 roku kilku studentów zostało rannych w starciach z
policją. Uniwersytet w Nairobi został tymczasowo zamknięty, a wszyscy studenci
otrzymali nakaz opuszczenia kampusu.
Mimo
poparcia projektów budowlanych przez Ministra Zasobów Naturalnych („Nairobi,
jako rozwijające się miasto, potrzebuje przestrzeni do rozwoju”) i jednego z
profesorów Uniwersytetu w Nairobi, specjalizującego się w urbanizacji, plany
mieszkaniowe zostały ostatecznie odrzucone z powodu braku poparcia społecznego.
W
2003 roku, po zmianach polityczno-personalnych w rządzie, zmieniło się podejście
w tej dziedzinie. Ustawa o lasach z 2005 roku znacznie utrudniła wyrejestrowywanie
terenów zadrzewionych z rejestru lasów. Las Karuru został uratowany.
Uratowany
przed wycinką i zabudową, ale to nie znaczy, że nie było innych problemów.
Problemem był skład gatunkowy lasu. W pierwszej dekadzie XXI wieku, gatunki
rodzime stanowiły zaledwie około jedną trzecią drzewostanu. Pozostałą część stanowiły
egzotyczne dla tego regionu gatunki drzew, które zaczęto sadzić pod koniec XIX
wieku, kiedy to pierwotny drzewostan został przetrzebiony przez kolonistów aby
zapewnić materiał i paliwo niezbędne do budowy linii kolejowej z Mombasy do
Ugandy, a także do budowy domów. Te obce gatunki, głównie eukaliptusy i cytrusy
mają negatywny wpływ na zasobu wodne (pochłaniają znaczna ich część). Poza tym
nie mogą się nimi żywić chociażby gerezy, które wolą mieć w jadłospisie rodzime
gatunki roślin.
Podjęto
realizację projektu mającego na celu przywrócenie lasu do stanu naturalnego,
czyli wycinkę tychże obcych gatunków i zastępowanie ich drzewami typowymi dla
tego regionu, np. Markhamia (tulipanowiec nilowy). Realizacja projektu
została zawieszona na sześć lat z powodu zakazu wycinki w lasach publicznych
obowiązującego od 2018 roku. Zakaz ten został zniesiony w połowie 2023 roku.
Kiedy
zaczęłam – przed wyjazdem – studiować plan Nairobi, duża, zielona plama w północnej
części miasta od razu zwróciła moją uwagę. Las Karura! I od razu pojawiło się pytanie
– czy będę mogła się tam wybrać? Już na miejscu dowiedziałam się, że tak, chociaż
jeszcze kilkanaście lat temu odpowiedź nie byłaby taka prosta. Las „cieszył się”
złą sławą – napady i rabunki były powszechne. W pewnym momencie „odkrywano tam
średnio jedno ciało na dwa tygodnie”. W 2009 roku las został ogrodzony –
ogrodzenie pod napięciem (!) – stając się miejscem rekreacji.


Odnotowuje
się około 16000 wejść miesięcznie (wstęp płatny). I chociaż 70% odwiedzających stanowią
mieszkańcy Kenii, głównie rezydenci z Nairobi, las cieszy się coraz większym
uznaniem podróżników i turystów międzynarodowych o czym ma świadczyć fakt, że
Karura otrzymał Certyfikat Doskonałości TripAdvisor dwa lata z rzędu (2014,2015)
i znalazł się na 4. miejscu na liście 101 atrakcji w Nairobi. Odwiedzający mają
do dyspozycji 50 kilometrów ścieżek do spacerów, biegania czy jazdy na rowerze.
Są też polanki piknikowe i liczne ławki w alejkach. Nie wiem tylko dlaczego do większości
z nich prowadzą schody! Jako atrakcyjne miejsca wymieniane są: staw z liliami,
wodospad, mokradła, jaskinie Mau Mau, jezioro z motylami, las bambusowy, stary
kościół.
.jpg)

Pięćdziesięciu
kilometrów nie przeszłam, co najwyżej 10-15, ale i tak byłam usatysfakcjonowana.
Staw z liliami obeszłam dookoła, wodospad niewielki ale fajnie było koło niego
posiedzieć, jaskinie określone nazwą powstańczego ruchu niepodległościowego
(Mau Mau) okazały się być zamieszkane już przed dwoma tysiącami lat.
Stary kościół
od strony lasu jest niedostępny – można do niego dostać się od strony obwodnicy.
Wybrania przeze mnie trasa nie wiodła mokradłami ani lasem bambusowym, za to
miejscami przypominała mi ścieżkę przez Puszczę Sandomierską.
Domowników
tego lasu wielu nie spotkałam (Las Karura jest domem dla m. in.: dujkerów, świń
buszowych, żenet, cywet, miodojadów, jeżozwierzy, małp z rodziny
koczkodanowatych, wiewiórek, zajęcy, nietoperzy owocożernych, około dwustu
gatunków ptaków oraz różnych gadów i motyli) ale kilka „małpiatek” nad głową, w
koronach drzew wypatrzyłam. Tylko jedna dała się sfotografować.
Uwaga
praktyczna – do lasu nie można wnosić plastikowych butelek z wodą. Wiedziałam o
tym, i pani strażniczka przeglądając mój plecak wyglądała na zawiedzioną widząc
metalowy bidon (zawiedziona, bo nie miałam potrzeby kupić oferowanych przy
wejściu właśnie metalowych pojemników na wodę. Nie tanich!).
I
tylko taka refleksja mi się nasunęła – jak dobrze, że wędrując Laskiem Wolskim
nie muszę się zastanawiać czy jest ogrodzony, czy nie…
Więcej zdjęć:https://www.facebook.com/share/p/188TWaGvgA/