niedziela, 19 listopada 2017

Haewoojae – bo Suwon (Korea Południowa) to nie tylko 5,7 km murów obronnych



Kilka lat temu na mapie milionowego obecnie Suwon pojawił się jeszcze jeden, jedyny w swoim rodzaju obiekt, którego nie można nie odwiedzić. Otóż w Suwon znajduje się jedyne chyba na świecie Muzeum Toalet. Nie bez przyczyny, bo tutaj właśnie w 1990 roku za sprawą pana Sim Jae-ducka, ówczesnego burmistrza miasta i członka parlamentu, został zainicjowany Ruch Kultury Toalet.


Sim Jae-duck, jak sam utrzymywał, urodził się w toalecie w domu swojej babki – zgodnie z wierzeniem to przynosi noworodkowi szczęście. Uważał się zatem za „naznaczonego”, aby wszcząć Ruch Kultury Toalet. Mr Toilet – bo taki przydomek otrzymał – był inicjatorem i pierwszym przywódcą Międzynarodowej Organizacji Toalet, a także prezydentem Koreańskiego Stowarzyszenia Toalet.

W 1990 roku przebudował swój dom, nadając mu kształt muszli klozetowej. Po jego śmierci w 2007 roku rodzina przekazała dom miastu, które w roku 2012 otwarło tematyczne muzeum nazwane Haewoojae. Nazwa nieprzypadkowa, tak nazywano toalety, no, może raczej „wygódki”, w klasztorach buddyjskich, ale chyba nie wszyscy Koreańczycy o tym wiedzą, bo z dotarciem tutaj mam spory problem. Pani w informacji turystycznej napisała mi co prawda na planie Suwon nazwę Haewoojae w języku koreańskim, ale pan kierowca autobusu chyba nie bardzo wie, o co mi chodzi, a ściślej rzecz biorąc, że chodzi mi o muzeum. Zmieniając autobus i zasięgając dodatkowo języka w sklepie elektrycznym, udaje mi się w końcu dotrzeć. Podobnie jak toalety publiczne w Korei, muzeum jest bezpłatne.




Co można tutaj zobaczyć? W parku wokół budynku replikę najstarszej toalety publicznej z X wieku, przegląd koreańskich „wygódek” od czasów najdawniejszych, przykłady królewskich, damskich i męskich, utensyliów toaletowych obecnie stosowanych głównie w szpitalach, przykłady europejskich szaletów miejskich.

Odpocząć można w miejscu do piknikowania, któremu nadano kształt przypodłogowej muszli klozetowej popularnej głównie w Japonii. W zbiorach prezentowanych w budynku uwagę moją zwraca zbiór piktogramów, jakimi sygnalizowana jest toaleta w różnych krajach świata. 







Wychodzę żegnana przez „Myśliciela” według Rodina – tutaj siedzi nie na skale, ale na muszli klozetowej. Czy myśli o tym, że 40% ludzi żyjących na świecie (prawie trzy miliardy) nie ma dostępu do czegoś, co można nazwać toaletą, sanitariatem, ubikacją, sławojką, wygódką – czyli do czegoś, co nam Europejczykom wydaje się naturalne i dane od zawsze? 

Jedno jest pewnie, ruch na rzecz kultury toalet w Korei był i jest skuteczny. Tak dobrze utrzymanych toalet publicznych nie spotkałam w żadnym innym kraju świata – nawet w Japonii.





 

czwartek, 16 listopada 2017

Kong Fu – tam, gdzie mieszkali członkowie rodu Kong. Qufu, Chiny



Zza muru Kong Miao (Świątyni Konfucjusza) widać szczyty dachów zabudowań Kong Fu, okazałej posiadłości rodu Kong. Nie bez przyczyny jest najokazalsza. Już w czasach dynastii Han (lata 206 p.n.e.–220 n.e.) Kongowie zostali nobilitowani. Potomkom Konfucjusza, tym z głównej linii, nadano tytuł Książę Yansheng, co znaczy „Książę przepełniony roztropnością”. 

Ciesząc się cesarskimi łaskami – i hojnymi nadaniami – Kongowie bogacili się, rezydencja się powiększała, aż miasto, zarządzane przez członków rodu, stało się autonomiczną jednostką administracyjną z własnym systemem podatkowym i sądowniczym. Rezydencja w tym miejscu powstała w roku 1038, najstarsze obecnie istniejące budowle pochodzą z XVI wieku.

Zachowało się sporo mebli, ubrań, rękodzieł i archiwum rodu. Sporo z tych zbiorów można zobaczyć, ale tylko zaglądając przez szyby okien pozamykanych pawilonów, których jest… chyba tak dokładnie nie wiadomo ile. Jedne źródła mówią o 450, inne o 600. Z planu całego założenia nie wynika, aby było ich aż tyle. Z jeszcze innego opisu można się domyślać, że te liczby odnoszą się raczej do liczby pokojów we wszystkich budynkach. Jakkolwiek by było, nawet to, co jest, tworzy prawdziwy labirynt. Kolejne tabliczki informują, że w tym pawilonie Książę Yansheng czytał, pisał i malował, w tamtym przyjmował krewnych i znajomych, w innym jeszcze rozstrzygał spory rodzinne. 

Nie zawsze jednak bywało wesoło. Budowlą, która cieszy się chyba największym zainteresowaniem, jest Wieża Schronienia. Tam kryli się członkowie rodu, gdy lud buntował się przeciw nim. Samo życie…

W 1935 roku ówczesne władze zniosły tytuł Księcia Yansheng – wraz z przywilejami, jakie ten tytuł dawał. Ustanowiono nowy tytuł: Sacrificial Official to Confucius – nie wdając się w niuanse tłumaczenia – coś w rodzaju urzędnika do spraw ceremonii ku czci Konfucjusza. Jedynym przywilejem potomków Mistrza Konga jest prawo składania ofiar w czasie uroczystości ku jego czci. Obecnie tytuł ten nosi Kung Tsui-chang, przedstawiciel 79. pokolenia Konfucjusza. 


Kong Te-ch’eng, potomek Konfucjusza w 77. pokoleniu, ostatni potomek z linii mającej prawo używać tytułu Książę Yansheng, mieszkał w tej rezydencji do roku 1948, kiedy to w wyniku niesprzyjającej sytuacji społeczno-politycznej uciekł na Tajwan, gdzie zmarł w 2008 roku.

Odpoczywam w najdalszej, północnej części rezydencji. To typowy chiński ogród – z ogródkami skalnymi, sadzawką, bambusami. I pięknie właśnie teraz kwitnącymi hortensjami. Przede mną ostatni etap zwiedzania Qufu – Las Konfucjański.

Pierwsza część wpisu o Qufu i Konfucjuszu: