niedziela, 12 sierpnia 2018

Któż nie lubi słoni…



Światowy Dzień Słonia, 12 września, obchodzony jest od 2012 roku. Ustanowiono go aby zwrócić uwagę na sytuację tych potężnych i inteligentnych zwierząt, o bardzo rozwiniętych społecznych instynktach. Zarówno tych afrykańskich jak i azjatyckich. To majestatyczne zwierzę kojarzone jest z siłą, potęgą i bogactwem, jest symbolem władzy i siły, nie tylko fizycznej ale  również intelektualnej, jakkolwiek w różnych kulturach symbolika tego zwierzęcia może być nieco inna.  
Nie wnikając w tym miejscu w szczegóły, chciałabym zaprezentować słonie i słoniki, które spotkałam w czasie moich podróży.

Gdzieś w Tajlandii - zbliżały się święta BN, dlatego czapka Mikołaja...

Phnom Penh (Kambodża). Słoń Sambo. 51-letni słoń przeżył reżim Czerwonych Khmerów, mimo rozdzielenia go z jego właścicielem. Po kilku latach po powrocie do domu w Phnom Penh właścicielowi udało się odzyskać słonia dzięki przypadkowej informacji jakiegoś turysty. Dzisiaj Sambo, podobno jedyny słoń w Phnom Penh, traktowany jest jako atrakcja turystyczna i często pozuje do zdjęć (tak było w 2011 roku).


W buddyzmie słoń posiada duże znaczenie religijne, dlatego w wielu świątyniach znajdują się posągi słoni, często białych. Słonie stanowią też element zdobniczy w architekturze.
Będąc w Chiang Mai (Tajlandia) odwiedziłam Świątynię Białego Słonia – Wat Phra That Doi Suthep. Początki tej jednej z najsłynniejszych świątyń tajlandzkich, sięgają XVI wieku, kiedy to mnich Sumana umieścił na grzbiecie białego słonia relikwię Buddy, po czym puścił zwierzę wolno w góry, znajdujące się poza murami miasta. Słoń zatrzymał się na wysokości 1073 metrów n.p.m., trzykrotnie zatrąbił, po czym padł nieżywy.  Uznano to za znak i wzniesiono w tym miejscu świątynię, we wnętrzu której umieszczono relikwie. Dzisiaj świątynia jest jednym z najświętszych miejsc dla tajlandzkich buddystów, celem licznych pielgrzymek. 
Odnoszę wrażenie, że jestem jedną z niewielu przybywających tu w celu turystycznym. Cały ten tłum to ludzie zaangażowani w oddawanie czci, pielgrzymi. Ot, chociażby jak rodzina robiąca sobie właśnie pamiątkowe zdjęcie z pobytu w sanktuarium na tle złotej chedi mieszczącej przyniesione przez białego słonia relikwie.






Kilka zdjęć innych świątyń w Chiang Mai (Tailandia)


















Świątynie w Sukhotai (Tajlandia) 
 
















Sop Ruak - północna Tajlandia
Kiczowata świątynia/park rozrywki mająca być atrakcją dla
przybywających do Złotego Trójkąta

Przed świątynią w Siem Reap (Kambodża)

W Belo Horizonte (Brazylia), wokół placu Wolności spotykam stadko kolorowych słoni. To „Elephant Parade”, projekt Holendrów Marca i Mike’a Spits. Będąc na urlopie w Tajlandii, w 2006 roku, Marc spotkał słoniątko Moshę, które w wieku sześciu miesięcy straciło przednią nogę w wyniku wejścia na minę. Holendrzy zorganizowali wystawę czterdziestu pomalowanych przez artystów figur słoni, które po zakończeniu ekspozycji zostały sprzedane na aukcji tworząc fundusz z którego można było sfinansować protezę dla słonika. Mosha, pierwszy na świecie słoń z protezą, ma już dziesiątą sztuczną kończynę (trzeba ją zmieniać w miarę jak słonik rośnie). Nadwyżkę funduszy przeznacza się na ochronę słoni w ogóle.
Wystawa stała się imprezą cykliczna, krąży po świecie. Belo Horizonte jest już dwudziestym ósmym miastem, w którym „Parada” jest organizowana.
I pomyśleć, że kiedy w 2011 roku byłam w Chiang Mai (Tajlandia), też trafiłam na pokaz „Elephant Parade”


Słonik z "Elephant Parade" w Chiang Mai w 2011 roku
  
Angkor (Kambodża)




























Bagan - Mjanma

Makau
















Słoń "w budowie"