poniedziałek, 23 października 2023

Klasztor Vysoki Dečani. Kosowo

 

Historia wpisanego na listę UNESCO klasztoru Visoki Dečani rozpoczyna się w XIV wieku. Nieco wcześniej, ok. 1285 roku przychodzi na świat Stefan Urosz. Jego ojcem był król serbski Stefan II Milutin, matką  bułgarska księżniczka Anna. Stefan był dzieckiem nieślubnym, przez pewien czas przebywał (do 1299 roku) jako zakładnik lojalnościowy w obozie Wielkiej Ordy. Po powrocie został władcą księstwa Zety (dzisiejsza Czarnogóra), jednakże w wyniku konfliktu z ojcem znalazł się na wygnaniu w Konstantynopolu. Sześć lat później powrócił na wezwanie ojca, który powierzył mu administrowanie jednej z prowincji. Po śmierci Stefana II, pokonując dwóch innych pretendentów do tronu, został królem jako Stefan Urosz III. Był rok 1321.
 
W 1327 roku król zlecił, i ufundował, budowę klasztoru i kościoła pod wezwaniem Chrystusa Pantokratora (Wszechmogącego) u podnóża gór Prokletije, czyli Gór Przeklętych, na pograniczu obecnych państw: Albanii, Czarnogóry i Kosowa (Góry Północnoalbańskie/Alpy Albańskie, najwyższa część Gór Dynarskich), w miejscowości Dečani (Decani, Decan), ok. dwunastu kilometrów na południe od miasta Peć (Kosowo). 
 
 
Rok 1327 podawany jest w źródłach historycznych jako początek budowy klasztoru, jednakże oryginalny akt założycielski pochodzi z roku 1330 (tzw. chryzobula Dečani). W nim właśnie wymieniona jest po raz pierwszy wieś Dečani, jedna z wielu posiadłości feudalnych klasztoru Visoki Dečani. I od nazwy tej wsi pochodzi przydomek króla: „Deczański” – Stefan Urosz III Deczański.
 
Konstrukcję kościoła powierzono mnichowi z zakonu franciszkanów, Vitusowi (Vitowi) z Kotoru. Budowa z kładzionego pasami marmuru o odcieniach jasno żółtym i szaro-różowym wyróżnia się okazałymi – w porównaniu z ówcześnie budowanymi świątyniami w tym rejonie – rozmiarami i łączeniem architektury bizantyńskiej z romańską. Portale, okna, konsole są bogato zdobione. 
 
 
Stefan Urosz III władał Serbią dziesięć lat, trzy miesiące przed śmiercią (1331) został zdetronizowany (w wyniku wywołanego przez szlachtę konfliktu z synem). Zmarł uduszony nie widząc ukończonego dzieła, którego budowę zainicjował. Został pochowany w niedokończonej świątyni.  
 
Syn i następca tronu, Stefan Urosz Duszan IV kontynuował prace nad wznoszeniem kościoła i klasztoru. Dobiegły one końca w  1335 roku. Proces zdobienia budowli freskami trwał jeszcze do roku 1350. Wokół kościoła wzniesiono refektarz i cele dla mnichów oraz wysoki mur wokół całego kompleksu, z bramą i wieżą (nie przetrwała do czasów współczesnych). 
 
 
 
Zmienne były losy kościoła i klasztoru w kolejnych wiekach – plądrowanie, palenie i rujnowanie w czasie wojen, odbudowy w czasie pokoju i okresy prosperity dzięki łaskawości darczyńców i pracy kolejnych pokoleń mnichów. Po II wojnie światowej majątek klasztorny został skonfiskowany przez komunistów a część budynków została zamieniona w szkołę polityczną. Pod koniec XX wieku klasztor stał się ważnym ośrodkiem duchowym dla prawosławnych chrześcijan z Kosowa – enklawą chrześcijaństwa w zamieszkanym w dużej mierze przez kosowskich Albańczyków, muzułmanów.   
W czasie konfliktu w latach 1998–1999 (wojna w Kosowie) klasztor stał się schronieniem dla uchodźców różnych grup etnicznych, chociaż był w tym czasie kilkukrotnie atakowany. Po wycofaniu serbskiego wojska w czerwcu 1999 roku do ochrony klasztoru przydzielono włoska jednostkę KFOR[1]. Mimo tego, od 1999 roku odnotowano sześć znaczących ataków na klasztor (głównie uderzenia granatami). Dlatego kiedy zbliżam się do murów klasztoru (około dwóch kilometrów od przystanku autobusowego w Dečani), już z daleka dostrzegam (jakieś 300 metrów przed wejściem) pierwszy posterunek żołnierzy KFOR. Tutaj nikt mnie nie zatrzymuje, ale na posterunku wojskowym tuż przed bramą muszę oddać paszport – w zamian dostaję bloczek/identyfikator)[2]
 
 
 
I mogę się już w pełni rozkoszować nie tylko widokiem skąpanej w słońcu bryły kościoła ale i „najpełniej zachowanym przykładem średniowiecznego malarstwa nie tylko serbskiego, ale także bizantyjskiego”[3].  Zbiór fresków składa się z ponad tysiąca kompozycji dotyczących niemal wszystkich głównych tematów z Nowego Testamentu. Nie tylko zresztą z Nowego Testamentu. Uwagę zwraca postać fundatora w zdobionych złotem szatach z modelem świątyni w dłoniach oraz drzewo genealogiczne (w narteksie) dynastii Nemaniciów, z której wywodzili się Stefan Urosz III Deczański oraz Stefan Uros Duszan IV.  
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Poszczególne malowidła są różne stylistycznie, co świadczy, że były wykonywane przez różnych twórców. Tylko jeden z nich podpisał się (chociaż tego podpisu nie znajduję) – jako Sergiusz Grzeszny.

 

W 2004 roku klasztor Visoki Dečani został wpisany na listę UNESCO wraz z trzema innymi zabytkami sakralnymi tego okresu (monaster Gračanica, Cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie i monaster Peć).

 

Medieval Monuments in Kosovo Średniowieczne zabytki Kosowa  [4]  

Cztery budowle tego miejsca odzwierciedlają szczyty bizantyjsko-romańskiej kultury kościelnej, z jej odrębnym stylem malarstwa ściennego, który rozwinął się na Bałkanach między XIII a XVII wiekiem. Klasztor Dečani został zbudowany w połowie XIV wieku dla serbskiego króla Stefana Dečańskiego i jest także jego mauzoleum. Klasztor Patriarchatu Peć to zespół czterech kopułowych kościołów z serią malowideł ściennych. XIII-wieczne freski kościoła Świętych Apostołów pomalowane są w wyjątkowym, monumentalnym stylu. Freski z początku XIV wieku w kościele Najświętszej Marii Panny z Ljevisy przedstawiają pojawienie się nowego, tzw. stylu renesansu paleologicznego, łączącego wpływy wschodnio-prawosławnej tradycji bizantyjskiej i zachodnio-romańskiej. Styl odegrał decydującą rolę w późniejszej sztuce bałkańskiej.
 
Z prawej strony ikonostasu znajduje się drewniany sarkofag Stefana Deczańskiego z 1340 roku. Jak wspomniano wcześniej, król został zdetronizowany. Uwięziony na zamku Zveczan został uduszony. Jednak jego ciało złożone w niedokończonym jeszcze kościele, zgodnie z legendą, nie uległo rozkładowi  i było czczone jako relikwie „świętego króla”. I jako świętego czci Stefana Deczańskiego serbska cerkiew prawosławna (jego święto przypada 24 listopada) a zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie wierzą, że jest szczególnie pomocny w uzdrawianiu. Tradycją jest przechodzenie na klęczkach pod sarkofagiem.

 


[teoretycznie w świątyni nie można robić zdjęć, ale dostałam pozwolenie od pana pilnującego (oczywiście bez światła) - być może dlatego, że w tym samym czasie odbywała się sesja fotograficzna do jakiegoś wydawnictwa]



[1] Kosovo Force (KFOR) – międzynarodowe siły pokojowe NATO, działające na terenie Kosowa w ramach operacji wsparcia pokoju rozpoczętej 11 czerwca 1999 i trwającej do dziś na mocy mandatu ONZ.

[2] Nie tak łatwo rozstaję się z paszportem, jednak uznałam, że wojsko, z zapleczem w postaci pokaźnej budki strażniczej, w której przechowywano paszporty, daje gwarancję zwrotu dokumentu. W podobnej sytuacji, w koptyjskiej katedrze św. Marka w Aleksandrii (Egipt), zrezygnowałam z jej zwiedzenia, kiedy cywilni „opiekunowie” żądali pozostawienia paszportu, pokazując leżące na stoliku na środku ulicy dowody osobiste innych ludzi, którzy je pozostawili aby wejść do świątyni.    

[3] Aleksandra Zagórska-Chabros, Praktyczny przewodnik BAŁKANY; Wydawnictwo Pascal Sp. Z o.o., Bielsko Biała 2017

[4] Źródło: https://whc.unesco.org/en/list/724 (tłumaczenie automatyczne); wpis ten różni się nieco od wpisu na https://www.unesco.pl/?id=287, który wydaje się mówić tylko o czterech kościołach stanowiących kompleks w miejscowości Peć. Jednakże wpis w języku angielskim też nie wymienia wyraźnie klasztoru Gračanica. Oczywiście wpisy, o których mowa są wpisami skróconymi.












6 komentarzy:

  1. Super wyprawa a jaki dokładny opis.Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo - za odwiedzenie mojej strony i tak pozytywny odbiór tego wpisu! Zapraszam do kolejnych odwiedzin.

      Usuń
  2. Ciekawy opis. A co do paszportu to dziwne praktyki. Też miałabym opory i dobrze bym się zastanowiła czy oddać paszport, czy raczej zrezygnować ze zwiedzania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, ale wcześniej już o nich przeczytałam i byłam przygotowana (duchowo), że muszę oddać. Jak wspomniałam w przypisach, w Aleksandrii zrezygnowałam ze zwiedzania, właśnie dlatego, że ci, którzy żądali pozostawienia paszportu nie byli wiarygodni. Tutaj oddałam, bo to jednak wojsko, i okoliczności pozostawienia były zupełnie inne niż w Aleksandrii.

      Usuń
    2. Ciekawe czy zaakceptowaliby ksero. A nawet jeśli to też nie wiem czy byloby to bezpieczne.

      Usuń
    3. W tym przypadku nie sądzę, żeby się zadowolili ksero. Ci w Aleksandrii ksero nie chcieli a widząc duże ryzyko, nie zdecydowałam się na zwiedzanie. Tutaj, biorąc pod uwagę, że było to wojsko, uznałam, że ryzyko utraty paszportu jest minimalne.

      Usuń