sobota, 2 marca 2019

„…jak biała falująca sukienka Marilyn Monroe” – Centrum Kulturalne im. Hejdara Alijewa. Baku, Azerbejdżan.



W czasie ubiegłorocznej podróży na Kaukaz, plan miałam taki, aby po przybyciu do Tbilisi, drogą lądową pojechać do Baku. Nie po raz pierwszy nieco skorygowałam plany.

W sennej atmosferze lotniska trochę siedzę i drzemię, trochę chodzę. Sporo stanowisk agencji lotniczych…
Stało się. Nawet nie bardzo wiem jak. Nie minęło pół godziny i trzymam w ręce bilet lotniczy do Baku. Wczesnym popołudniem ląduję na lotnisku Hejdara Alijewa w stolicy Azerbejdżanu.
I muszę zacząć się przyzwyczajać, że to niejedyny obiekt nazwany imieniem pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Azerskiej SSR w latach 1969–1982 i prezydenta Azerbejdżanu w latach 1993–2003.
[…]
Siedziba Centrum Kulturalnego Hejdara Alijewa powstałego z inicjatywy Ilhama Aliejewa (ur. 1961), syna Hejdara i kolejnego prezydenta Azerbejdżanu, została zaprojektowana przez Zahę Hadid (1950–2016), światowej sławy architekt pochodzenia irakijskiego. Zaha Hadid to pierwsza kobieta uhonorowana nagrodą Pritzkera – architektonicznym Noblem, którą otrzymała w 2004 roku za projekt budynku Muzeum Sztuki Współczesnej w Cincinnati (USA).[1]















Budynek Centrum Kulturalnego w Baku został wybrany Budynkiem Roku 2014, a jeden z jurorów tego konkursu (Design of the Year) powiedział o nim, że jest „czysty i seksowny jak biała falująca sukienka Marilyn Monroe”. Nie obyło się bez kontrowersji, które pojawiły się w związku z koniecznością wyburzenia 250 domów, aby zrobić miejsce pod tę realizację. Mieszkańcy tych domów zostali zmuszeni do wyprowadzenia się niejednokrotnie poprzez odcięcie prądu, wody i kanalizacji. To niestety ciemna strona wielu realizowanych współcześnie projektów – żeby wspomnieć chociażby budowę kompleksu olimpijskiego w Pekinie. Przy budowie w Baku stwierdzono również przypadki łamania praw człowieka i niewolniczego wykorzystywania pracowników z Bośni i Serbii. Oczywiście sprawą dyskusyjną pozostaje obwinianie twórców projektów za polityczno-socjalne decyzje inwestorów.

 














Koncentruję się na architekturze budynku, chociaż… trudno o koncentrację, gdy wzrok nie bardzo wie, na czym ma spocząć. I nie jest to zarzut. Białe, obłe kształty, pofałdowania, łagodne załamania prowadzą wzrok z pierwszego na drugi plan, inspirują do domyślania się dalszego biegu linii i płaszczyzn spływających ku ziemi, stapiających się z podłożem. Jeszcze bardziej… brak słów, jak określić wnętrze. Niesamowite, niespotykane, niezwykłe… Jak wielką trzeba mieć wyobraźnię, aby w przestrzeń pozbawioną kątów prostych wkomponować klatki schodowe, szyby wind, tarasy, balkony, a także sale wystawiennicze, zaprojektowane również z pewną dozą obojętności w przestrzeganiu zasad prostopadłości. Wszystko niemal sterylnie białe, ożywione jest jednak zielenią naturalnych roślin, które wyglądają niczym oazy w bezkresie piasków pustyni czy samotne wyspy w bezmiarze oceanu.












 























Nie zobaczę niestety największej i najbardziej spektakularnej sali – sali koncertowej na tysiąc osób. Tam scena otoczona jest drewnianymi falami z białego dębu amerykańskiego – wbrew nazwie elementy te są w kolorze naturalnego drewna. Sala jest dzisiaj zamknięta, ale oglądanie tego, co zamknięte nie jest, i tak zajmuje mi kilka godzin. Chyba najciekawsza jest doskonale zaaranżowana wystawa lalek, dająca również przegląd prądów w modzie damskiej w ciągu kilku wieków.


Ekspozycja „Mini-Azerbejdżan” to możliwość popatrzenia z bliska na miniatury obiektów, które już widziałam, a także zobaczenie tych, do których nie dojdę czy nie dojadę. Na wystawie „Nasza państwowość, nasze dziedzictwo, nasze osiągnięcia”, obok szczegółowych informacji dotyczących życia i kariery Hejdara Alijewa, znajduję kilka poloników: zdjęcie z 1923 roku polskiego inżyniera Pawła Potockiego, specjalisty przemysłu naftowego, który realizował prace związane z osuszeniem zatoki Bibi-Ejbat, kilka upominków wręczanych władzom Azerbejdżanu przez polskich polityków oraz Jana Pawła II, a także komplet medali z wizerunkiem JP II. 


Ciekawa jest również wystawa tradycyjnych instrumentów muzycznych. Mogę z bliska zobaczyć tar – instrument, który został wpisany na listę UNESCO. Na listę został wpisany nie tyle sam instrument, ile rzemiosło i sztuka z nim związana. Tar to rodzaj lutni ze strunami szarpanymi, o długim gryfie. Pudło rezonansowe w kształcie ósemki wykonuje się z drewna morwy, gryf – z drewna orzecha, a kołeczki – z drewna gruszy. Zanim wszystkie części zostaną zmontowane, pudło pokrywa się osierdziem byka. Budowa instrumentu i gra na nim, kiedyś przekazywana z pokolenia na pokolenie w różnych wspólnotach, teraz również w szkołach muzycznych, uważane są za ważny element w kształtowaniu się tożsamości kulturowej Azerów. Tar to również jeden z instrumentów, który wykorzystuje się w wykonaniu mugam, tradycyjnej formy muzycznej, charakteryzującej się dużym stopniem improwizacji. Mugam również jest wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Swego rodzaju symbiozę tych dwóch skarbów dziedzictwa Azerów widziałam wczoraj, w sąsiedztwie Muzeum Dywanów. To zainspirowany kształtem taru budynek Międzynarodowego Centrum Mugam oddany do użytku w 2008 roku. Centrum zostało powołane w celu zachowania oraz promocji muzyki i sztuki mugam. 

 


[1] Między innymi tę samą nagrodę otrzymali: w 2003 roku Jørn Utzon za projekt Opery w Sydney a w 1988 roku Oscar Niemeyer, wspólnie z amerykańskim architektem Gordonem Bunshaftem za projekt katedry Matki Boskiej z Aperecidy w Brasílii.
































    

 





3 komentarze:

  1. Podziwiam wyobraźnię i pomysły współczesnych twórców, ale nie wiem tak do końca, czy mi się taka architektura podoba. Choć wygląda niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to zawsze będzie kwestia indywidualnej oceny.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa wizja architektow. Podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń