piątek, 12 marca 2021

I’timad-ud-Daulah. Agra, Indie


Założona na przełomie V i VI wieku Agra (Indie), centrum życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego imperium Wielkich Mogołów, od 1526 roku ich stolica, znane jest przede wszystkim za sprawą Tadź Mahal i Czerwonego Fortu. W mojej pamięci pozostał jednak niewielki grobowiec I’timad-ud-Daulah – uważany za pierwowzór najsławniejszego mauzoleum Indii.

W mauzoleum I’timad-ud-Daulaha spoczywa ciało mirzy Ghijas-bega i Asmat Begum, jego zamarłej kilka miesięcy wcześniej niż on żony. Grobowiec powstał w latach 1622–1628 na zlecenie ich córki Nur Dżahan, późniejszej żony Dżahangira (tej, co to kąpała się w kamiennej misie w płatkach róży). A w ogóle to Ghijas-beg był dziadkiem Mumtaz, a na dworze cesarza Dżahangira pełnił funkcję wezyra (premiera) oraz otrzymał tytuł „I’timad-ud-Daulah” (tłumaczone jako „pan/minister skarbu” lub „filar państwa”). I to ten tytuł dał nazwę mauzoleum, w którym spoczął po śmierci. W kontekście nazwy mauzoleum tłumaczone jest czasem jako „skrzynia z klejnotami”.



Zwany „małym Tadźem” (Baby Taj) grobowiec I’timad-ud-Daulah uważany jest za pierwowzór mauzoleum, w którym spoczywa ciało Mumtaz (ileż ja tych „pierwowzorów” już widziałam, żeby wspomnieć chociażby grobowiec Humajuna w Delhi!). 

Faktem jednak jest, że I’timad-ud-Daulah jest przykładem transformacji monumentalnej architektury Mogołów – od budowli z czerwonego piaskowca z marmurowymi dekoracjami do struktur z białego marmuru zdobionego kamieniami półszlachetnymi. Od grobowca Humayuna w Delhi (który widziałam wczoraj) i mauzoleum Akbara (który znajduje się na peryferiach Agry, a jednak nie zdążę go zwiedzić) do Tadź Mahal, który będę podziwiała za godzinę. 


Mimo niewielkich rozmiarów nie dziwi, że powstawał aż sześć lat – tak pracochłonnych, jak się domyślam, dekoracji chyba jeszcze nie widziałam. Kawałki karneolu, jaspisu, lapis lazuli, onyksu, topazu, a pewnie i innych kamieni, wciśnięte w wyryte w białym marmurze z Radżastanu wgłębienia, tworzą motywy roślinne i geometryczne oraz arabeski w stonowanych kremowo-beżowo-miodowych barwach. Pokrywają ściany wewnętrzne i zewnętrzne, sufity (te są najbardziej zniszczone) i podłogi. Oglądam je z równym podziwem, nie wnikając w detale technik – czy to mozaika, czy inkrustacja, czy bardziej wyrafinowana mozaika florencka (pietra dura).













Inne budowle – wieże i pawilony otaczające czterokwaterowy ogród – wzniesione są z czerwonego piaskowca i inkrustowane białym marmurem. W przecinających trawniki płytkich kanałach już dawno chyba nie płynęła woda.

Cztery kilometry dalej wznosi się mauzoleum, które przyćmiewa blaskiem to, w którym jestem – tak mówią. Czy podzielę ich zdanie?


























4 komentarze:

  1. Mimo tych przecudnych detali, kolorów i zdobień, to jednak jest to przedsmak Tadź Mahalu. Co prawda oglądałam tylko świątynię w filmach, ale nie na darmo odwiedzają ją depcząc to piękno tłumy. Ciekawa jestem Twoich wrażeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pewnie i Tadź Mahal poświęcę post. Na jego piękno, dodatkowo wzmocnione zachodzącym słońcem, byłam w jakimś stopniu przygotowana,na zachowanie rodaków Mahal, dla których główną atrakcją nad jej grobem było wzbudzanie echa - raczej nie.

      Usuń
  2. Teraz pewnie byłoby mniej tłoczno, tylko te problemy z podróżowaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj akurat tłoczno nie było - większość przybywajacych do Agry skupia się na Tadź Mahalu i ewentualnie na Czerwonym Forcie, a szkoda, bo to piękne miejsce, i właśnie nie zatłoczone. Miejmy nadzieję, że jednak "za chwilę" będzie można gdzieś wyruszyć.

      Usuń