sobota, 31 stycznia 2026

Wrota Piekieł - Park Narodowy Hell's Gate. Kenia


Park Narodowy Hell's Gate/Wrota Piekieł - piękne miejsce na wulkanicznym grzbiecie o wysokości 1900 m n.p.m - położony jest w pobliżu jeziora Naivasha w Kenii, około 90 kilometrów na północny zachód od Nairobi.


Park zawdzięcza swoją nazwę "dramatycznemu i nieziemskiemu krajobrazowi, na który składają się strome klify, głębokie wąwozy i aktywność geotermalna przywołująca na myśl piekło." To w kwestii piekła. 

"Wrota/Brama" to nawiązanie do przerwy w klifach, którą zajmował niegdyś dopływ prehistorycznego jeziora w Wielkim Rowie Afrykańskim.

W opisach tego miejsca pojawia się również nazwa "wąwóz Njorowa/Ol Jorowa", zamiennie do nazwy "Hell’s Gate". Niekiedy jednak jest ona odnoszona tylko do mniejszego wąwozu u stóp Wieży Centralnej.

Park Narodowy założony w 1984 roku  zajmuje obszar 68,25 kilometrów kwadratowych. Znany jest ze swojej bioróżnorodności i krajobrazów. 


Park zamieszkują antylopy, bawoły, żyrafy, zebry, elandy, gazele Tompsona, hieny, pawiany, guźce, serwale. I nie jest to lista skończona. Spotyka się ślady gepardów.


W parku żyje ponad 103 gatunki ptaków, w tym sępy, orły afrykańskie, myszołowy i jerzyki. Ostatnią parę orłosepów widziano dość dawno, w 1984 roku.


Jest to jeden z niewielu, o ile nie jedyny park narodowy w Kenii, w którym można chodzić i jeździć rowerem (można też oczywiście brać udział w safarii jeżdżąc specjalnymi samochodami - takim jeździłam uczestniczac w safari w Serengeti i Ngorongoro).

Ale takiej możliwości, że można bez samochodu, nie odpuszczę.  


Nie decyduję się jednak na wynajęcie roweru, chociaż niejednokrotnie z takiej możliwości korzystałam w różnych krajach. Wiem, że droga tutaj piaszczysta, ile przejdę, to moje...

Na teren parku wchodzę głównym wejściem zwanym Bramą Elzy. Nie bez powodu - pięć kilometrów dalej znajduje się kompleks Elsamere, związany z autorką książki "Elza z afrykańskiego buszu" (https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2026/01/elsamere-dla-upamietnienia.html).



Już z daleka widać samotną skałę - to Wieża Fischera. Jeden z dwóch wulkanicznych czopów, nazwana na cześć niemieckiego odkrywcy Gustava Fischera, który dotarł do wąwozu w 1882 roku. Pan przygotowuje liny wspinaczkowe, chwilę później przyjeżdża dziewczyna, która wspinaczkę włączyła w swój program wizyty w parku.  


Wieżę Fischera upodobały sobie również góralki/góralkowce - pięknie pozują do zdjęć.


Idę sobie dalej. Już wcześniej dostrzegłam guźce, teraz całkiem blisko drogi pasą się antylopy - nie rozróżniam z jakiej rodziny w systematyce tych zwierząt, ale to nie ma znaczenia. Zebra patrzy mi prosto w oczy...


Podjeżdża na rowerze strażnik ochrony przyrody, prosi, żebym się zatrzymała, bo spore stadko bawołów ma zamiar przejść "przez jezdnię", a tutaj to one mają pierwszeństwo... To zrozumiałe.  

Przeszły, mogę iść dalej. 

Do Wieży Centealnej jeszcze sporo kilometrów...


Korzystam z nieoczekiwanej propozycji rodziny z Polski (bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ!), która zwiedza park samochodem "safaryjskim" i rowerami, i... zostaję podwiezionia kilka kilometrów. 

Dzięki temu mam wiecej czasu na podejście do Wieży Centralnej (kolejny zerodowany stożek wulkaniczny), na cieszenie oczu urodą wąwozu u stóp tejże wieży.



Czas wracać.

Znów antylopy, zebry, gdzieś w dali żyrafy... przy niewielkim bajorku sekretarze. Biały nalot na klifach to znak, że bywają tam sępy.


"Z obowiązku" wypada jeszcze dodać, że krajobrazy wąwozu były inspiracją dla twórców "Króla lwa" a plenerem niektórych scen filmu "Lara Croft: Tomb Raider – Kolebka życia" był teren parku. 

Wykorzystując zasoby naturalne (gorące źródła, gejzery) w parku oddano do użytku kilka stacji geotermalnych i od 2019 roku znaczna część Parku Narodowego Hell's Gate przekształciła się w obszar przemysłowy z wieloma rurociągami, elektrowniami i ruchliwymi drogami. Niestety...

Mimo tego... to był piekny dzień. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz