niedziela, 28 czerwca 2020

Tam, gdzie urodził się Budda – Lumbini, Nepal. Cz. II.




Zagospodarowaniem terenu Lumbini zajęto się dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. Zadanie to powierzono japońskiemu architektowi i urbaniście, Kenzō Tange (1913–2005).

Znam to nazwisko. Po raz pierwszy spotkałam się z nim, kiedy byłam w Tokio. Odwiedziłam wtedy zaprojektowane przez niego: katedrę Najświętszej Marii Panny, budynek tokijskiego magistratu (Tokyo Metropolitan Government) i siedzibę trzech szkół (Mode Gakuen Cocoon Tower). Sławę przyniósł mu projekt Centrum Pokoju w Hiroszimie (1949–1956) oraz kompleks hal sportowych igrzysk olimpijskich w Tokio (1964). Europejczykom, szczególnie tym, którzy odwiedzili Macedonię Północną, nazwisko to kojarzyć się będzie z projektem miasta Skopje po jego zniszczeniu przez trzęsienie ziemi w 1963 roku. W 1987 roku Kenzō Tange otrzymał nagrodę Pritzkera (architektonicznego Nobla).

Kenzō Tange podzielił cały teren Lumbini na trzy strefy: Święty Ogród z reliktami dotyczącymi urodzin Buddy, Strefę Monastyczną[1] (zwaną też Centrum Kultury) i wioskę Nowe Lumbini. Jego Master Plan (Plan Ogólny/Główny) został zatwierdzony przez władze Nepalu w 1978 roku. Wtedy też powołana została organizacja Lumbini Development Trust zajmująca się ochroną tego miejsca i finansowaniem całego przedsięwzięcia.

Wioska mnie nie interesuje, Święty Ogród odwiedziłam (http://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2020/06/tam-gdzie-urodzi-sie-budda-lumbini.html), czas na klasztory. Zanim do nich dojdę, mogę jeszcze zrobić zdjęcie Buddy jako dziecka. To unikalny pomnik, na pograniczu Świętego Ogrodu i strefy monastycznej – dotychczas widywałam pomniki Buddy medytującego, dorosłego. Jak widać, zdjęcie przed tym złotym monumentem to must have przybywających do tego świętego miejsca. 


Nie dopcham się, mogę zrobić tylko zdjęcie samej figurki i zdjęcie trzydziestoosobowej grupy pielgrzymów z Buddą dzieckiem w tle.

Teren na północ od Świętego Ogrodu został przecięty kanałem, po jego obu stronach powstały, i nadal powstają, enklawy klasztorne. Klasztory budowane są przez zgromadzenia zakonne różnych krajów, w stylu architektonicznym typowym dla ich ojczyzn, a mieszkają w nich i pracują mnisi z tych państw. W klasztorach można uczestniczyć w praktykach religijnych, w niektórych można również spędzić kilka dni, a nawet tygodni, uczestnicząc w kursach medytacji. W innych można przenocować w prowadzonych przez nie hotelach. 


Ja spać w żadnym nie będę (chociaż może trochę szkoda), na kurs medytacji też się nie zapiszę („medytuję” w autobusach, słuchając nepalskiej pop music!). Z sentymentem jednak zajdę do tej czy innej świątyni, przejdę się krużgankami wokół klasztornych dziedzińców, popatrzę na złocone stupy, misterne zdobienia bram i ścian, figury bóstw i pomniki postaci historycznych. Tu odgadnę jakąś inspirację, tam znajdę podobieństwo do budowli, którą odwiedziłam kilka lat wcześniej. Dzień zbliża się do końca, niektóre z obiektów zamykają już swoje podwoje dla zwiedzających. Mimo że nie można wejść do środka, otoczenia klasztorów, ich odbicia w wodzie sztucznych jezior i bocznych kanałów w świetle zachodzącego słońca warte są tego spaceru. 















Północna część kompleksu to budynki administracyjne oraz pielgrzymkowe, muzeum, kilka hoteli i restauracji. Nawet nie sprawdzam, czy muzeum jest jeszcze czynne, wolę dotrzeć do Pagody Pokoju stojącej na północnym krańcu całego założenia.

Nichidatsu Fuji (1885–1985), japoński mnich buddyjski, założyciel zakonu Nipponzan-Myōhōji, postanowił poświęcić swoje życie propagowaniu idei pokoju. Niewątpliwy wpływ na taką decyzję miało jego spotkanie z Mahatmą Gandhim w 1931 roku. W 1947 roku rozpoczął zakrojoną na wielką skalę akcję budowy Pagód Pokoju – buddyjskich stup mających być inspiracją dla ludzi poszukujących dróg zachowania pokoju na całym świecie – kontynuowaną po jego śmierci. Do 2000 roku wybudowano tych stup osiemdziesiąt, głównie w różnych krajach Azji, ale też w Europie i Ameryce Północnej. Stupę, która okrążam, ozdobioną figurami Buddy w niszach z czterech stron świata, oddano do użytku w 2001 roku, po siedmiu latach budowy. 















Teraz już biorę tuk-tuka i proszę jeszcze o zawiezienie mnie do monastyru tajskiego. Już w świetle latarń oglądam białą świątynię jakby żywcem przeniesioną z Chiang Rai.
Nie spiesząc się, alejką parku wracam do „centrum”. Jeszcze krótki spacer po samej wiosce, chwila rozmowy z Olą, porównanie tego, co zdążyłyśmy zobaczyć. Ona poruszała się cały czas tuk-tukiem, więc zwiedziła więcej klasztorów, nie dojechała jednak do Pagody Pokoju, za to oglądała iluminowany już Święty Ogród. Umawiamy się na dalszą wspólną podróż do Pokhary. 


Znajdujące się na liście UNESCO Lumbini jest jednym z czterech świętych miejsc buddyzmu. Pozostałe trzy to: Bodhgaya (Indie, stan Bihar), gdzie Budda osiągnął oświecenie, Sarnath (Indie, stan Uttar Pradesh), gdzie Budda wygłosił pierwsze kazanie, oraz Kushinagar (Indie, stan Uttar Pradesh), gdzie Budda osiągnął paranirwanę.


[1] Święty Ogród i Strefa Monastyczna zajmują obszar o długości ok. 5 kilometrów i szerokości ok. 1,5 kilometra.






 




 












2 komentarze:

  1. Niezwykłe miejsce! Dzięki Twojemu dokładnemu opisowi, czuję się prawie tak, jak gdybym tam była!
    To takie małe "prawie", ale i tak wielkie dzięki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nic nie wiadomo, kiedyś (mam nadzieję!) ograniczenia w podróżowaniu się skończą.

      Usuń