środa, 31 lipca 2024

Education City. Doha, Katar. Cz.II.


Education City to szczególne miejsce na mapie Kataru. O idei jego powstania, fundatorach (Qatar Foundation) i tym, co można tam zobaczyć napisałam w poście: http://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2024/05/education-city-doha-katar-czi.html. Charakteryzując w tamtym wpisie dwie z instytucji tam działających – Bibliotekę Narodową Kataru oraz  Mathaf: Arabskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej – wiedziałam, że do Education City jeszcze wrócę. Wspomnieniami.

Education City znajduje się w Al-Rayyan, mieście położonym na wschód od centrum Dohy uważanym za część obszaru metropolitalnego katarskiej stolicy. Oto kilka jeszcze z długiej listy przedsięwzięć edukacyjnych, badawczych, sportowych i rekreacyjnych które zaznaczyły swą działalność na terenie EC. 


Oxygen Park
– Park tlenowy. Tego typu miejsca rekreacji z drzewami określonych gatunków, dostarczającymi największe ilości tlenu  (m.in. buki, klony, robinie akacjowe, z iglastych sosna) powstają na całym świecie – wszak drzewo/las/park to tlen a tlen to życie. 

Oxygen Park ma być „zielonymi płucami” dla Education City. Został zaprojektowany w 2019 roku przez Erika Behrensa (architekta) i Jamesa Haiga Streetera (projektanta krajobrazu) działających pod szyldem AECOM (międzynarodowa firma konsultingowa w zakresie infrastruktury z siedzibą w USA) 

 

Park obejmuje 130 000 m2 zielonej przestrzeni, 7000 m ścieżek, zacieniony, zadaszony chodnik-bieżnię o długości 1600 m, tor jeździecki, wielofunkcyjne boiska sportowe, ogrody z ponad setką gatunków roślin, z których większość stanowią rodzime i przystosowane do pustyni nasadzenia, amfiteatr, plac zabaw dla dzieci praz kilka „elementów wodnych”.



 

 

 

 

 

 

Moją szczególną uwagę, kiedy spacerowałam po parku, zwróciły:

Niewielkie muzeum przyrodnicze, z ekspozycją zapachów roślin występujących w parku.



Ogród koraniczny (Quranic Botanic Garden) – z drzewami czy krzewami wspomnianymi w Koranie. Każda roślina opisania jest nie tylko nazwą ale i cytatem z Koranu, w którym mowa o tej właśnie roślinie, jak chociażby:  „Prorok rzekł: Spożywajcie oliwę z oliwek i używajcie jej jako maści, ponieważ jest ona wytwarzana przez błogosławione drzewo – drzewo oliwne.”

Dom Al-Khater – historyczna enklawa w nowoczesnym kompleksie  miejskim. Jeszcze do połowy XX wieku tereny dzisiejszego Education City były koczownicze osady z kamienno-glinianymi domami (chociaż wielu z ich właścicieli miało już rezydencje w mieście), bez prądu, z niewielkimi poletkami uprawnymi zasilanymi wodą z ręcznie kopanych studni. Jednym z pierwszych mieszkańców tego terenu był nestor rodziny Al-Khater, który w 1923 roku zbudował swój kamienno-gliniany dom. Dom ten, świadek historii, po kilku przebudowach i w trakcie kolejnej renowacji, zachował się, jest teraz przestrzenią wydarzeń kulturalnych. 


Z wzgórza w centrum Oxygen Park dobrze widać największą budowlę Education City, Minaretein – Meczet Education City.


 


Meczet oddany do użytku w 2015 roku został zaprojektowany przez zespół architektoniczny Mangera Yvars, a w szczególności przez irackiego architekta i kaligrafa Tahę Al Hitiego. Meczet może pomieścić 1800 osób we wnętrzu i 1000 na wewnętrznym i zewnętrznym dziedzińcu.


Zasadnicza cześć budowli opiera się na pięciu filarach  symbolizujących pięć filarów islamu: Shahada (wyznanie wiary), Salah (modlitwa), Zakat (dawanie jałmużny), Sawm (post) i Hadżdż (pielgrzymka). Na każdym widnieje werset zaczerpnięty z Koranu.



Minarety o ciekawej architekturze (ukośnie skierowane ku górze) również zostały ozdobione wersetami z Koranu. W tym przypadku wyzwaniem było wykonanie pisma w pionie, ale tak, aby było czytelne. Stąd konieczna obecność w zespole kaligrafa.



W przestrzeniach zewnętrznych meczet EC ma cztery strumienie, które odprowadzają wodę do ogrodu w centrum budynku, co symbolizuje cztery rzeki Raju obiecane w Koranie: wodę, miód, mleko i wino.

 



W 2015 roku (roku inauguracji) obiekt ten zdobył nagrodę za najlepszy budynek sakralny na Światowym Festiwalu Architektury (WAF) w Singapurze.

Minaretein jest być czymś więcej niż tylko miejscem modlitwy; organizuje seminaria i kongresy, z których korzystają osoby pragnące wzbogacić swoją kulturę religijną.

To jeszcze nie wszystko co warte jest wspomnienia – dlatego do EC jeszcze wrócę.












piątek, 26 lipca 2024

Od Galapagos do Zanzibaru. Lasy namorzynowe

 

7 lipca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Ochrony Ekosystemu i Lasów Namorzynowych a mnie z tej okazji przypomniały się mangrowia, które spotykałam na podróżniczych szlakach.

Namorzyny, mangrowia, lasy namorzynowe/mangrowe to formacje roślinne występujące na wybrzeżach strefy międzyzwrotnikowej. Powstają na przybrzeżnych płyciznach morskich, w zatokach, lagunach i ujściach rzek, zwykle w rejonach pływów morskich  (dlatego czasami są nazywane lasami pływowymi). Szerokość obszaru porośniętego namorzynami może sięgać kilku kilometrów w głąb lądu.

Wiecznie zielone drzewa i krzewy tworzące lasy namorzynowe wykształciły cechy świadczące o przystosowaniu do życia w warunkach ciągłych pływów oraz wegetacji na silnie zasolonym podłożu. Tymi cechami są (m.in.):

 

- istnienie korzeni przybyszowych (podporowych) umożliwiające stabilizację rośliny w grząskim gruncie,

- korzenie oddechowe (pneumatofory), czyli wystające z gleby „rurki”, umożliwiające roślinie „oddychanie” (pobieranie tlenu i innych składników odżywczych z atmosfery wobec ich braku w podłożu).  Te „rurki oddechowe” osiągają zazwyczaj wysokość do trzydziestu centymetrów, ale u niektórych gatunków nawet do trzech metrów,

- systemy filtracji wody w korzeniach czy wykształcenie liści (lub mięsistych łodyg)  gromadzących wodę.

- żyworodność, czyli powstawanie kiełków młodych roślin na roślinie macierzystej, które po odpadnięciu od rośliny-matki zakotwiczają się w podłożu i zaczynają oddzielne bytowanie.   


Rozpoznano około siedemdziesięciu gatunków namorzynów z szesnastu rodzin, chociaż prawdę powiedziawszy podziwiając te nie tak często spotykane rośliny nie zastanawiam się czy to namorzyn czerwony, biały czy czarny.

Namorzyny zajmują około 150.000 km² powierzchni. Największe ich zasoby występują u wybrzeży Indonezji, Brazylii i Australii, natomiast największa różnorodność biologiczna mangrowi występuję na archipelagu indonezyjskim.  


Nie można też zapominać, że lasy namorzynowe stanowią ważne środowisko lęgowe dla wielu gatunków ryb, ptaków i wszelkiego rodzaju mniejszych organizmów. Niestety, środowiska te ulegają ciągłej degradacji. W ciągu trzydziestu lat (1980–2010)  ubyło około 35.000 km² powierzchni tego unikalnego ekosystemu.  Wiadomo: zanieczyszczenie środowiska, tworzenie salin, stawów hodowlanych, instalacji portowych, „kombinatów” wypoczynkowych na  brzegach morza, pozyskiwanie bardzo wytrzymałego drewna z drzew mangrowych do celów przemysłowych, czy chociażby rzemieślniczych (budowa łodzi). Po katastrofie, którą pamiętamy – tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 roku – okazało się, że w strefach, gdzie były lasy namorzynowe, zarówno straty materialne jak i liczba ofiar były mniejsze niż tam, gdzie mangrowia nie zostały zachowane.


Zatem konieczność ochrony unikalnych ekosystemów, do których należą lasy namorzynowe, jest oczywista. Ma o tym przypominać obchodzony dzisiaj  Międzynarodowy Dzień Ochrony Ekosystemu i Lasów Namorzynowych.


Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć lasy mangrowe, chyba było to na Galapagos. Zielone korony drzew ponad splątanymi „szczudłami” oglądałam z pokładu łódki. Na gałęziach siedziały mewy o jaskółczych ogonach, w wodzie walkę toczyły dwa żółwie a pod wodą krążył rekin „nastolatek”.




Trzy tygodnie później mogłam się przejść wśród oddychających korzeni wystających z błotnistego podłoża na brzegu rzeki Waitiangi w Nowej Zelandii:

…idę do wodospadu Hurruru, co w języku Maorysów oznacza „wielki hałas”. Na pewnym odcinku sześciokilometrowej trasy szlak wiedzie pomostem wzniesionym mniej więcej 50 centymetrów nad poziomem… no właśnie – poziomem czego? Rzeką tego nazwać nie można, morzem też, stałym gruntem też nie. Pomost wiedzie brzegiem jednej z odnóg rzeki Waitangi porośniętej namorzynami. Z mokrego błocka wystają rosnące do góry korzenie, na niektórych nieśmiało zawiązują się liście. Te rosnące do góry korzenie to sposób mangrowych drzew na zdobywania tlenu. Jest cicho, żadnych ludzi, tylko ptaki śpiewają, a z błota dochodzą odgłosy pękających bąbli powietrza. Oddech mangrowi?[1]

Wśród drzew i krzewów mangrowi, w płytkich wodach niewielkiej zatoki, miałam okazję „błądzić” idąc do przystanku autobusowego po spędzeniu kilku godzin na górze  Le Morne Brabant, na półwyspie stanowiącym południowo zachodni kraniec wyspy Mauritius, miejsca niezwykle ważnego w historii tego kraju (http://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2022/11/le-morne-brabant-i-slave-route-project.html)


W Mbweni (Zanzibar) goście  Jungle Paradise Mwbeni Ruins Resort & SPA powstałym w ruinach szkoły dla dziewcząt (http://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2023/12/nawet-ruiny-moga-byc-interesujace.html), mogą opalać się na plaży „z widokiem” na porośnięty drzewami mangrowymi brzeg morza.

Mbweni to nie jedyne miejsce na Zanzibarze, gdzie można oglądać mangrowia. Utworzony w 2004 roku Park Narodowy Jozani Chwaka Bay   (http://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2024/01/park-narodowy-jozani-zanzibar.html) jest pozostałością lasu pierwotnego porastającego kilkaset lat temu wyspę i inne obszary Afryki Wschodniej i ma chronić unikalny ekosystem tworzony właśnie przez ten pierwotny las rosnący na podłożu z wapienia koralowego a także przybrzeżne lasy namorzynowe, słone bagna i łąki trawy morskiej. Tutaj w obserwacji „szczudeł” i  „rurek” pomaga kładka poprowadzona ponad bagnistym terenem.

Pamiętam też mangrowe zarośla w Wietnamie, na Komodo, w Brunei… I pewnie nie wszystkie sobie jeszcze przypomniałam.



[1] Fragment  eKsiążki Emerytka w Nowej Zelandii