poniedziałek, 8 maja 2017

Urlopowy raj – Dominikana


Zatrzymując się na kilka dni w Samaná, można zrobić sobie wycieczkę do wodospadu El Limon, turystycznego centrum Las Terrenas na północnej stronie półwyspu, gdzie podczas odpływu można przejść w bród do rafy koralowej czy też do Las Galeras, kiedyś rybackiej, dzisiaj bardziej turystycznej wioski, najdalej na wschód położonej miejscowości półwyspu.

Wybieram tę ostatnią opcję i jadę do Las Galeras. Stąd można jeszcze popłynąć na podobno cudowne plaże Rincón, ale to sobie odpuszczam. Plaża i tutaj, blisko wioski, jest przepiękna, o nieomalże białym piasku, osłonięta palmami. To jedna z takich plaż, które udowadniają, że zdjęcia w folderach reklamowych niekoniecznie muszą być poddawane komputerowej obróbce.


Kompleks wypoczynkowy all-inclusive
Plaża należąca do tego kompleksu
















 

 


Moją uwagę zwracają niewysokie drzewa o niesamowicie powykręcanych pniach i pięknych, niemal okrągłych liściach o dość dużej średnicy. To kokkoloba gronowa, rosnąca zwykle na plaży i dlatego powszechnie nazywana morskim lub plażowym winogronem. Taką też odpowiedź uzyskuję, pytając kogoś miejscowego o nazwę tej rośliny. A winogrono w nazwie – ponieważ jadalne owoce kokkoloby układają się w grona, ale tego to akurat nie mogę teraz zobaczyć – to nie czas owocowania ani nawet kwitnienia. Nie można się nudzić, spędzając czas na takiej plaży czy spacerując alejkami wśród palm i drzew kokkoloby.















Wszystko, co piękne, szybko się kończy. Spacerami po plaży i podglądaniem artystów naładowałam akumulatory, zatem należałoby jechać dalej. 

Zobacz też:


 

























 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz