„Wjechaliśmy na
ogromną równinę Serengeti, największe na świecie skupisko dzikich zwierząt. Wszędzie, gdzie
spojrzeć, olbrzymie stada zebr, antylop, bawołów, żyraf. Wszystko to pasie się,
bryka, cwałuje. A jeszcze tuż przy drodze nieruchome lwy, trochę dalej gromada
słoni, a jeszcze dalej, na linii horyzontu, wielkimi susami pomykający lampart.
Nieprawdopodobne to wszystko, niewiarygodne. Jakby widziało się narodziny
świata, ten szczególny moment, kiedy jest już ziemia i niebo, kiedy są – woda,
rośliny i dzikie zwierzęta, a jeszcze nie ma Adama i Ewy. A więc właśnie ten
świat ledwie narodzony, świat bez człowieka, a to znaczy – także i bez grzechu,
widzi się tutaj, w tym miejscu, i jest to naprawdę wielkie przeżycie.”
[Ryszard
Kapuściński Heban; Czytelnik, Warszawa 1998]
W istocie, żadne inne miejsce na świcie
nie kojarzyło mi się z rajem tak bardzo jak właśnie Serengeti.
Serengeti. Pełna nazwa to Wielki Ekosystem Serengeti-Mara.
A ten Wielki Ekosystem to region geograficzny w Afryce, w
północnej Tanzanii
oraz południowo-zachodniej Kenii. Dom żyraf, zebr, lwów, słoni, antylop, lampartów,
bawołów, hien… żeby wymienić tylko niektóre.
Nazwę „Serengeti” często przypisuje
się masajskiemu słowu „siringet”, oznaczającemu „miejsce, gdzie ziemia ciągnie
się w nieskończoność” lub „bezkresne równiny”, jakkolwiek słowo to nie
występuje w słownikach tego języka.
„Organizacyjnie”
cały ten obszar (30 000 km²)
obejmuje Park Narodowy Serengeti (14 763 km²), Obszar Chronionego
Krajobrazu Ngorongoro/
Obszar Chroniony Ngorongoro (8 292 km2) i kilka jeszcze innych
rezerwatów i obszarów chronionych (z nazwy wymieniam te, które odwiedziłam
będąc w Tanzanii; obydwa wpisane na listę UNESCO).
Na całym tym
obszarze wyróżnia się Ngorongoro, zwane Afrykańskim Ogrodem Edenu.
Ngorongoro to największa na świecie wulkaniczna kaldera uformowana w
czasie wybuchu wulkanu jakieś 2-3 miliony lat temu. Wysokość tego pierwotnego wulkanu szacuje się na
4500–5800 metrów. Teraz dno krateru leży na wysokości 1800 m n.p.m., jego
głębokość to 610 metrów, a powierzchnia kaldery wynosi 260 km². W jej
południowej części znajduje się jezioro Magadi, na brzegach którego żerują
tysiące flamingów małych.
Szacuje
się, że w obrębie krateru Ngorongoro żyje 25 000 zwierząt, w większości
kopytnych. Część z nich (ok 20 % gnu,
ok. 50% zebr) w porze deszczowej opuszcza krater – mimo, że jest on uważany za
miejsce naturalnego zamknięcia. Pora deszczowa nie przeszkadza np. bawołom
afrykańskim czy elandom – one przybywają tutaj właśnie w tym czasie.
W Obszarze Chronionym
Ngorongoro (a w szerszym ujęciu w Wielkim Rowie Afrykańskim – Wschodnim) leży
też Wąwóz Olduvai/Oldupai (ok. 50 km), obszar najważniejszych stanowisk archeologicznych z czasów
wczesnej obecności człowieka. Obszar, na którym znaleziono ślady bytności
człowieka w okresu najstarszej kultury paleolitu, datowanej na 2,6–1,7 mln lat
p.n.e., zwanej od miejsca odkrycia jej śladów kulturą olduwajską. Skromne
muzeum i pomnik na trasie z Ngorongoro do Parku Narodowego Serengeti, na
południu od Wąwozu Olduvai,
upamiętnia, i przypomina, że jesteśmy w miejscu, gdzie odkryto ślady
praczłowieka. W tym miejscu zatrzymaliśmy się na chwilę.
„Przepaść
Oldoway uchodzi dziś za miejsce, gdzie można najlepiej studiować, w jaki sposób
w ciągu tysiącleci cywilizacja ludzi w Afryce, w południowo-zachodniej Europie
i w różnych częściach Azji udoskonalała się w epoce kamiennej.
17 czerwca
1959 małżeństwo Leakey znalazło tutaj szczątki liczącego 600 000 lat „człowieka
– dziada do orzechów” z niebywale silnymi szczękami i zębami trzonowymi. Jego
miejsce w rozwoju człowieka znajduje się pomiędzy południowoafrykańskimi
małpoludami a dziś żyjącymi ludźmi, Ten „dziadek do orzechów” jest najstarszym
wykonawcą narzędzi kamiennych, jakie do tej pory zostały odkryte.”
[Barnhard i
Michael Grzimek Serengeti nie może umrzeć. 367 000 zwierząt szuka swego
państwa; Nasza Księgarnia,
Warszawa 1968]
Grób autorów książki, z której pochodzi
powyższy cytat, znajduje się na terenie Obszaru Chronionego Ngorongoro.
Niestety, przewodnik/kierowca
samochodu, którym przemierzałam Serengeti nie uznał za stosowne zatrzymać się w
tym miejscu choć na chwilę, chociaż zasługi obu w kwestii popularyzacji afrykańskiej przyrody
i jej ochrony, szczególnie w Serengeti, są bezdyskusyjne. Pomnik w kształcie
piramidy widziałam tylko przez okno samochodu.
Bernhard Klemens Maria Grzimek (ur. 1909 w Nysie, zm. 1987 we Frankfurcie nad Menem) – niemiecki zoolog,
lekarz weterynarii, dyrektor zoo we Frankfurcie
nad Menem, autor
książek z zakresu przyrody. W wielu źródłach przedstawiany jako założyciel Parku Narodowego Serengeti (chociaż de
facto raczej brał udział w reorganizacji parku założonego w 1940 roku).
Znacząca
postać w pracy na rzecz ochrony zwierząt, którą prowadził na Serengeti. Spędził
tam kilka lat, studiując dziką przyrodę wraz ze swoim synem Michaelem,
szczególnie obserwując i licząc coroczne migracje zwierząt w regionie
Serengeti.
Michael
Grzimek (1934–1959), syn Bernharda, zachodnioniemiecki zoolog, działacz na
rzecz ochrony przyrody, filmowiec. Zginał tragicznie w katastrofie lotniczej
nad kraterem Ngorongoro, w wyniku zderzenia samolotu z sępem płowym. Został
pochowany w Ngorongoro.
W 1987 roku
złożono w tym grobie również ciało ojca, po jego śmierci.
Wyprodukowany
i wyreżyserowany przez Bernharda i Michaela Grzimków film „Serengeti nie może
umrzeć” został uhonorowany Oskarem za rok 1959 (wręczenie nagrody w 1960 roku) w
kategorii „najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny”. W tym samym roku
ukazała się książka o tym samym tytule (przetłumaczona późnej na dwadzieścia
języków), której fragment zacytowałam wyżej. Zarówno książka jak i film znacząco
wpłynęły na wzrost zainteresowania regionem Serengeti, ochroną zwierząt i problemami
mieszkańców tego terytorium.