środa, 31 grudnia 2025

Pod znakiem pustyń. Rok 2025

 
Skoro to czas podsumowań…

Jak i poprzednie lata, rok który za chwilę się skończy, upłynął mi pod znakiem podróży.

Obyłam ich cztery, odwiedziłam:  Bahrajn, Oman, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordanię, Mongolię, Chiny (część zachodnia) i Tunezję. Wcześniej odwiedziłam dwa z nich: część wschodnią Chin (2016) i stolicę ZEA, Abu Zabi (2024).
Przy okazji przypomniałam sobie troszkę miasta, w których byłam, lub bywałam, przed laty: Budapeszt, Wiedeń i Stambuł (stopovery).

Łącznie spędziłam w mijającym roku w podróżach 128 dni, czyli trochę ponad cztery miesiące. Pomyśleć, że nie tak dawno, w 2018 roku, cztery miesiące trwała jedna moja podróż – po siedmiu krajach Ameryki Południowej!

Kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia z tegorocznych wyjazdów aby dokonać wyboru fotek do tego wpisu, uświadomiłam sobie, że podróże te zostały zdominowane przez pustynie. Nie zapominając o śladach dawnych kultur i religii, o biegu historii, o tradycjach i zwyczajach ludzi mieszkających tam gdzie byłam, o sztuce przodków i ich wpływach na to co tworzą współcześni, i o śmiałych projektach architektonicznych dzisiejszych twórców. Oraz o przyrodzie, jakże czasem odmiennej od tej, z którą na co dzień obcujemy. A czasem bardzo podobnej.  


I chociaż niejedną pustynię na świecie już widziałam, po niejednej chodziłam i jeździłam, to ciągle czułam niedosyt. Bo do Sahary ciągle było mi nie po drodze.

Tym razem, w czasie ostatniej podróży, po Tunezji, „dotarłam”, i to bez większych trudności. Bo Wielki Erg Wschodni – jedna z czternastu pustyń strefy pustynnej, jaką jest Sahara – rozpościera się tuż za opłotkami Duz, miasta w centralnej Tunezji zwanego Wrotami Sahary.  https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2025/10/wrota-pustyni-duz-tunezja.html 


W kwietniu niesamowitą frajdę sprawiła mi możliwość wędrowania pustynnymi szlakami w Wadi Rum (Jordania). Śladami Lawrence’a z Arabii i oryginalnych formacji skalnych z jakich znana jest dolina:


W lutym jeździłam (samochodem terenowym) po wydmach  Ar-Rab al-Chali, największej pustyni piaszczystej na świecie rozciągającej się na terytorium Arabii Saudyjskiej, Omanu, Jemenu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 





 

 

 

 

 

  

 

Jazda off-roadowa po wydmach to nie moja bajka, ale czasem, nie mając zbyt wiele czasu do dyspozycji, nie ma się wyboru – nie znalazłam oferty krótkiego wypadu (z Dubaju) na pustynię bez tej atrakcji. Dużo wcześniej doświadczyłam takiej jazdy, specjalnie przystosowanym do tego typu rajdów pojazdem zwanym buggy, na pustyni Usaca w Peru (w pobliżu Nazca). 

 

A skoro pustynie to i oazy. Począwszy od Al-Ajn (ZEA) – miasta oazy wpisanej na listę UNESCO https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2025/02/al-ain-miasto-oaza-zjednoczone-emiraty.html 

Te palmy… i tutaj w Al-Ajn, i na peryferia Duz, i Kabis… długo by wymieniać.


Tymczasem czas biegnie. Pod „jakim znakiem” będzie Nowy – 2026 – Rok?

Dobrze byłoby, żeby też był pod znakiem podróży.  

 

Mój rok 2025:

1-24 października 2025  (22 dni)                Tunezja (via Wiedeń)

6 lipca - 21 sierpnia  2025  (45 dni)            Mongolia, Chiny (część zachodnia)
8 kwietnia - 2 maja 2025     (25 dni)           Jordania (via Budapeszt)
22 stycznia - 26 lutego 2025  (36 dni)        Bahrajn, Oman, Zjednoczone Emiraty Arabskie  (via Stambuł)


Niżej zamieszczam wykaz postów na blogu, w których pisałam o moich podróżniczych spotkaniach z pustyniami, tych sprzed 2025 rokiem. 
Abstrahując od doświadczeń ostatniego roku, ciągle i niezmiennie jestem pod urokiem pustyni Atakama (Chile): https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2020/10/klejnot-pustyni-atakama-jezioro-cejar.html


Wspomnienia (m.in.) z jazdy po wydmach samochodem buggy po wydmach pustyni Usaca (Peru) zawarłam w poście: https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2020/12/nazca-peru-nie-tylko-geoglify-centrum.html

O wydmach Maspalomas (Gran Canaria, Wyspy Kanaryjskie, Hiszpania) postu na blogu jeszcze nie napisałam, ale będąc tam, sporo zdjęć zamieściłam we wpisie na FB - niestety, było to już dość dawno (2022) i FB nie udostępnia linku. 


Kolejne wydmy, którymi cieszyłam oczy (i nogi - chociaż chodzenie po piachu" najwygodniejsze nie jest) to wydmy na wyspie Sal, jednej z Wysp  Zielonego Przylądka https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2023/01/solniska-wydmy-i-kurort-santa-maria-sal.html 

W czasie dziesięciodniowej podróży po Outbacku Australii „otarłam się” o Pustynię Simpsona i Malowaną Pustynię: https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2016/07/outback-czerwone-wnetrze-australii-cz.html


W Nowej Zelandii po raz pierwszy (i ostatni) zjechałam na desce z diun nad  jeziorem Paka: https://emerytkawpodrozy.blogspot.com/2016/06/dziewiecdziesieciomilowa-plaza-nowa.html


A każde spotkanie z pustyniami w różnych dalekich krajach przypomniały mi, że w Polsce też pustynię mamy.  W czas lockdownu zmobilizowałam się i dojechałam do Pustyni Błędowskiej: https://podrozenaemeryturze.wordpress.com/2020/08/15/2079/














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz