poniedziałek, 11 marca 2019

Lin An Tai – poza utartymi szlakami w Tajpej. Tajwan


W latach 1783–1785 bogaty kupiec Lin Chin Neng, którego ojciec kilkanaście lat wcześniej przybył na Tajwan z okręgu Anxi w prowincji Fujian (Chiny), wybudował sobie posiadłość. Wszystkie budynki składające się na nią wznoszono zgodnie z zasadami feng shui oraz najlepszymi wzorami architektury Fujian. Posiadłość otrzymała nazwę Lin An Tai. Lin to imię właściciela, An to początek nazwy okręgu, z której pochodzili przodkowie inwestora, a Tai to fragment nazwy Rong Tai Company – biznesu, który założył jego ojciec, a który on sam skutecznie kontynuował.

W 1983 roku posiadłości groziło zrównanie z ziemią – wszak rozwój komunikacji miejskiej postępował szybko i bezwzględnie. Lin An Tai została przeniesiona w obecne miejsce. Trudno – nawet za cenę nowej drogi – unicestwić najstarsze budowle w mieście!

Nie tylko najstarsze, ale i bardzo cenne, właściwie bezcenne. Pod względem artystycznym. Każdy detal, każdy szczegół ma tutaj znaczenie. Estetyczne, ale i symboliczne. Płaskorzeźbione monety chińskie – takie z otworem w środku – przyniosą dostatek. Owoce guavy, lichi, brzoskwiń i palce Buddy (rodzaj cytrusa) zapewnią mieszkańcom domu długowieczność, potomstwo i zdrowie. W zdobieniach wnętrz i dekoracjach zewnętrznych nie brakuje też innych dobrze wróżących symboli, do których zaliczane są: smoki, feniksy, antyczne harfy, bukiety kwiatów. Nie bez znaczenia są też inskrypcje. Najsławniejsza z nich to: „Wybitne potomstwo dziedziczy zaszczyty przodków”. 


 




To może pochodzę trochę po ogrodzie…
Wieża Księżycowa, pawilon Księżycowy, jeden sztuczny wzgórek, drugi. I jeszcze jeden, z wodospadem. Staw – wyobrażenie morza czy oceanu i skały – wyobrażenie gór. Jak na chiński ogród przystało. Poszczególne części ogrodu oddzielają mury z księżycowymi bramami (element dekoracyjny w chińskich ogrodach – otwór w murze, zwykle okrągły). Te tutaj są w kształcie motyli, stylizowanych kwiatów lub wazonów. Usytuowane jeden za drugim tworzą niecodzienne perspektywy. Oj, jak mi się nie chce opuszczać tego miejsca. Porządkowi wzywają jednak do wyjścia, ale… jakaś para ma sesję zdjęciową, dzięki temu mogę pobyć jeszcze chwilę. 



Niedługo zacznie się ściemniać, nie przeszkadza mi to jednak wstąpić jeszcze do ogrodu różanego. Bohaterki ogrodu zaczynają co prawda już przekwitać, ale i tak to piękne zakończenie tego dnia. Tylko czy te samoloty muszą tak głośno latać? 

Muszą, niedaleko jest lotnisko, samoloty zniżają już swój lot. 
















































sobota, 2 marca 2019

„…jak biała falująca sukienka Marilyn Monroe” – Centrum Kulturalne im. Hejdara Alijewa. Baku, Azerbejdżan.



W czasie ubiegłorocznej podróży na Kaukaz, plan miałam taki, aby po przybyciu do Tbilisi, drogą lądową pojechać do Baku. Nie po raz pierwszy nieco skorygowałam plany.

W sennej atmosferze lotniska trochę siedzę i drzemię, trochę chodzę. Sporo stanowisk agencji lotniczych…
Stało się. Nawet nie bardzo wiem jak. Nie minęło pół godziny i trzymam w ręce bilet lotniczy do Baku. Wczesnym popołudniem ląduję na lotnisku Hejdara Alijewa w stolicy Azerbejdżanu.
I muszę zacząć się przyzwyczajać, że to niejedyny obiekt nazwany imieniem pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Azerskiej SSR w latach 1969–1982 i prezydenta Azerbejdżanu w latach 1993–2003.
[…]
Siedziba Centrum Kulturalnego Hejdara Alijewa powstałego z inicjatywy Ilhama Aliejewa (ur. 1961), syna Hejdara i kolejnego prezydenta Azerbejdżanu, została zaprojektowana przez Zahę Hadid (1950–2016), światowej sławy architekt pochodzenia irakijskiego. Zaha Hadid to pierwsza kobieta uhonorowana nagrodą Pritzkera – architektonicznym Noblem, którą otrzymała w 2004 roku za projekt budynku Muzeum Sztuki Współczesnej w Cincinnati (USA).[1]















Budynek Centrum Kulturalnego w Baku został wybrany Budynkiem Roku 2014, a jeden z jurorów tego konkursu (Design of the Year) powiedział o nim, że jest „czysty i seksowny jak biała falująca sukienka Marilyn Monroe”. Nie obyło się bez kontrowersji, które pojawiły się w związku z koniecznością wyburzenia 250 domów, aby zrobić miejsce pod tę realizację. Mieszkańcy tych domów zostali zmuszeni do wyprowadzenia się niejednokrotnie poprzez odcięcie prądu, wody i kanalizacji. To niestety ciemna strona wielu realizowanych współcześnie projektów – żeby wspomnieć chociażby budowę kompleksu olimpijskiego w Pekinie. Przy budowie w Baku stwierdzono również przypadki łamania praw człowieka i niewolniczego wykorzystywania pracowników z Bośni i Serbii. Oczywiście sprawą dyskusyjną pozostaje obwinianie twórców projektów za polityczno-socjalne decyzje inwestorów.

 














Koncentruję się na architekturze budynku, chociaż… trudno o koncentrację, gdy wzrok nie bardzo wie, na czym ma spocząć. I nie jest to zarzut. Białe, obłe kształty, pofałdowania, łagodne załamania prowadzą wzrok z pierwszego na drugi plan, inspirują do domyślania się dalszego biegu linii i płaszczyzn spływających ku ziemi, stapiających się z podłożem. Jeszcze bardziej… brak słów, jak określić wnętrze. Niesamowite, niespotykane, niezwykłe… Jak wielką trzeba mieć wyobraźnię, aby w przestrzeń pozbawioną kątów prostych wkomponować klatki schodowe, szyby wind, tarasy, balkony, a także sale wystawiennicze, zaprojektowane również z pewną dozą obojętności w przestrzeganiu zasad prostopadłości. Wszystko niemal sterylnie białe, ożywione jest jednak zielenią naturalnych roślin, które wyglądają niczym oazy w bezkresie piasków pustyni czy samotne wyspy w bezmiarze oceanu.












 























Nie zobaczę niestety największej i najbardziej spektakularnej sali – sali koncertowej na tysiąc osób. Tam scena otoczona jest drewnianymi falami z białego dębu amerykańskiego – wbrew nazwie elementy te są w kolorze naturalnego drewna. Sala jest dzisiaj zamknięta, ale oglądanie tego, co zamknięte nie jest, i tak zajmuje mi kilka godzin. Chyba najciekawsza jest doskonale zaaranżowana wystawa lalek, dająca również przegląd prądów w modzie damskiej w ciągu kilku wieków.


Ekspozycja „Mini-Azerbejdżan” to możliwość popatrzenia z bliska na miniatury obiektów, które już widziałam, a także zobaczenie tych, do których nie dojdę czy nie dojadę. Na wystawie „Nasza państwowość, nasze dziedzictwo, nasze osiągnięcia”, obok szczegółowych informacji dotyczących życia i kariery Hejdara Alijewa, znajduję kilka poloników: zdjęcie z 1923 roku polskiego inżyniera Pawła Potockiego, specjalisty przemysłu naftowego, który realizował prace związane z osuszeniem zatoki Bibi-Ejbat, kilka upominków wręczanych władzom Azerbejdżanu przez polskich polityków oraz Jana Pawła II, a także komplet medali z wizerunkiem JP II. 


Ciekawa jest również wystawa tradycyjnych instrumentów muzycznych. Mogę z bliska zobaczyć tar – instrument, który został wpisany na listę UNESCO. Na listę został wpisany nie tyle sam instrument, ile rzemiosło i sztuka z nim związana. Tar to rodzaj lutni ze strunami szarpanymi, o długim gryfie. Pudło rezonansowe w kształcie ósemki wykonuje się z drewna morwy, gryf – z drewna orzecha, a kołeczki – z drewna gruszy. Zanim wszystkie części zostaną zmontowane, pudło pokrywa się osierdziem byka. Budowa instrumentu i gra na nim, kiedyś przekazywana z pokolenia na pokolenie w różnych wspólnotach, teraz również w szkołach muzycznych, uważane są za ważny element w kształtowaniu się tożsamości kulturowej Azerów. Tar to również jeden z instrumentów, który wykorzystuje się w wykonaniu mugam, tradycyjnej formy muzycznej, charakteryzującej się dużym stopniem improwizacji. Mugam również jest wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Swego rodzaju symbiozę tych dwóch skarbów dziedzictwa Azerów widziałam wczoraj, w sąsiedztwie Muzeum Dywanów. To zainspirowany kształtem taru budynek Międzynarodowego Centrum Mugam oddany do użytku w 2008 roku. Centrum zostało powołane w celu zachowania oraz promocji muzyki i sztuki mugam. 

 


[1] Między innymi tę samą nagrodę otrzymali: w 2003 roku Jørn Utzon za projekt Opery w Sydney a w 1988 roku Oscar Niemeyer, wspólnie z amerykańskim architektem Gordonem Bunshaftem za projekt katedry Matki Boskiej z Aperecidy w Brasílii.